Rozmowa w studiu Polsat News dotyczyła projektu PiS, zakładającego podwyżki wynagrodzeń dla najważniejszych osób w państwie, na czele z premierem, prezydentem i ministrami. Późnym popołudniem nowa ustawa została wycofana z Sejmu. Sasin przyznał, że stary projekt zakładał jednak zbyt wysokie podwyżki.

Jak zaznaczył poseł PiS, dyskusje na ten temat trwały już podczas poprzedniej kadencji Sejmu. - Po ujawnieniu słów ówczesnej pani wicepremier Bieńkowskiej, która mówiła o tych uposażeniach - powiedział Sasin.

Przypomnijmy, chodzi o słynną wypowiedź byłej minister infrastruktury nagraną potajemnie w jeden z restauracji. Treści rozmów z tzw. afery taśmowej ujawnił tygodnik "Do Rzeczy". Bieńkowska powiedziała wówczas, że "tylko złodziej albo idiota będzie pracował za 6 tysięcy złotych". Wszyscy skupili się wtedy na sumie, nikt jednak nie zauważył, że opinia byłej minister dotyczyła wyłącznie stawek osób pracujących w rządzie.

Co ciekawe, Jacek Sasin podzielił pogląd Bieńkowskiej. - Miała rację - przyznał polityk PiS.