Jak wynika z informacji zamieszczonej na stronie internetowej PGZ szef gabinetu i rzecznik resortu obrony jest członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. We wtorek "Rzeczpospolita" podała, że Misiewicz nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych.

Macierewicz pytany o to przez dziennikarzy odpowiedział, że w spółkach przemysłu zbrojeniowego nie ma takiego wymogu. - Być może byłoby dobrze, gdyby takie wymaganie było w mediach dla członków zarządu oraz innych decydentów w mediach. W przemyśle zbrojeniowym takiego wymogu nie ma - podkreślił. 

Zaznaczył, że w tym przypadku wymagane są inne cechy. Wśród nich wymienił lojalność, chęć współpracy, kompetencje i decyzyjność.

- Wszystkie te cechy pan Misiewicz nie tylko posiada, ale tak dalece je zaprezentował, że aż większość mediów liberalnych musiała płakać i martwić się nad jego strasznym losem związanym z tym, że go odznaczyłem. Jeśli będzie tak dalej pracował, odznaczę go także następnym razem - powiedział minister Macierewicz.

W innej wypowiedzi cytowanej przez PAP Macierewicz miał stwierdzić, że Misiewicz jako "członek zarządu" ma zapewnić resortowi obrony "wgląd w przebieg wydarzeń w tym zarządzie jako dysponent Skarbu Państwa w tej grupie".

Sam Misiewicz pytany w kontekście nowej pracy o swe wykształcenie, przyznał w rozmowie m.in. z "Super Expressem", że "kończy studia licencjackie". - Został mi ostatni rok - dodał.

Bartłomiej Misiewicz ma 26 lat, z polityką związany jest od 10 lat - w wieku 16 lat został społecznym asystentem Antoniego Macierewicza i od tego cz piął się po szczeblach partyjnej kariery. Jak przyznał w rozmowie z nami kilka miesięcy temu, studia prawnicze na UKSW chwilowo zawiesił, ale deklarował, że zamierza wkrótce wrócić na uczelnię. Zaocznie studiuje administrację w Łodzi. Misiewicz z okazji Święta Wojska Polskiego odznaczony został przez ministra obrony narodowej Złotym Medalem Za Zasługi dla Obronności Kraju. CZYTAJ WIĘCEJ O POLITYCZNEJ KARIERZE OBECNEGO RZECZNIKA MON >>>