- Szef rządu, który obserwuje gwałtowny odpływ pieniędzy z podatku VAT, przez co nie może domknąć budżetu, doprowadza – wydając zarządzenie – do likwidacji najistotniejszej w tym zakresie komórki największej służby specjalnej w Polsce. Pytanie nasuwa się samo: z jakiego powodu to zrobił? - powiedział w GP Święczkowski, który w latach 2006 - 2007 był szefem ABW.

Poinformował, że prokuratura prowadzi 43 śledztwa - jak sprecyzował - "duże, skomplikowane postępowania gospodarcze związane z różnego rodzaju podejrzeniami przestępstw zaistniałych w latach 2008–15". Zaznaczył, że część z nich została podjęta na podstawie zawiadomień skierowanych dopiero w ubiegłym roku - po marcu 2016 r. i reformie prokuratury przygotowanej przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

Mają one dotyczyć - jak ujawnił - m.in. inwestycji KGHM w złoża miedzi w Chile, czy zakupu przez grupę Azoty kopalni w Senegalu. Są też dwa śledztwa z zawiadomienia głównego geologa kraju związane ze złożami węgla, niklu i miedzi - podał.

Święczkowski ocenił, że prowadzonym śledztwom "nie sprzyjają" takie decyzje sądu, jak brak aresztu dla dziesięciu osób zatrzymanych w sprawie złóż w Senegalu. - Niezbędna jest gruntowna reforma sądownictwa, a tej jak na razie nie ma - powiedział w wywiadzie.

Podał, że obecnie w prokuraturach w całej Polsce toczy się ok. 700 postępowań karnych dotyczących wyłudzeń podatku VAT na łączną kwotę, co najmniej 14 mld zł. Według niego pieniądze te w dużej części wypłynęły za granicę, ale były też przypadki prób inwestowania, "których nie powstydziłby się scenarzysta dobrych filmów sensacyjnych".

Zapewnił, że prokuratura dzięki międzynarodowym działaniom prawnym stara się zabezpieczyć majątki pochodzące z przestępstwa; w kraju prokuratorzy zabezpieczyli mienie o wartości ok. 800 mln zł - ujawnił. - To stanowczo zbyt mało, ale i tak jest to znaczny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami - zaznaczył Święczkowski.

Przypomniał, że jako szef ABW w 2007 r. brał udział w kierowanym przez ministra finansów zespole międzyresortowym, który miał poważnie ograniczyć przestępczość VAT-owską przez zmiany w prawie. - Projekty zmian nie zostały wykorzystane przez nową koalicję PO-PSL - zaznaczył, dodając, że "Polska stała się wówczas szybko zieloną wyspą dla VAT-owskich przestępców, bo reżim kontrolny był dużo mniejszy niż w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech".

Święczkowski ocenił, że po przejęciu władzy przez PiS udało się to zmienić i z Polski nastąpił znaczny odpływ tego typu przestępców tam, gdzie przepisy są łagodniejsze.

Odniósł się też do sprawy mec. Michała Królikowskiego, na którego konto wiosną br. przelane zostały, w ramach depozytu adwokackiego, pieniądze klienta, podejrzanego w sprawie mafii paliwowej. Święczkowski powiedział, że "pamięta ze swojej praktyki prokuratorskiej, jak już w 2004 i 2005 roku mafia paliwowa wykorzystywała konta swoich prawników do różnego rodzaju wątpliwych transakcji, czy ukrywania istotnych dokumentów".

- Już wtedy dokonywaliśmy przeszukań w kancelariach adwokackich, stawialiśmy też zarzuty adwokatom - powiedział. Dodał, że prokuratura zastanawia się nad skierowaniem skargi do Trybunału Konstytucyjnego, aby wyeliminować "depozyt adwokacki" z funkcjonowania w obrocie prawnym. - Obecnie prowadzimy analizy prawne w tym zakresie - powiedział prokurator krajowy.

Pytany czy można powiedzieć, że swoimi decyzjami, urzędnicy poprzedniej koalicji - PO-PSL, wspierali mafię VAT-owską podkreślił, że za wcześnie o tym mówić. - Są jednak przesłanki, które uprawdopodobniają taką tezę. Postępowanie w tym zakresie nie jest proste. To jest mrówcza praca polegająca na zapoznaniu się z setkami tysięcy dokumentów, m.in z przebiegu prac legislacyjnych. Dlatego podjąłem na polecenie Prokuratora Generalnego decyzję o powołaniu w tej sprawie zespołu śledczego złożonego nie tylko z prokuratorów, lecz także funkcjonariuszy ABW i CBA - powiedział.

Jego zdaniem sejmowa komisja śledcza do spraw wyłudzeń VAT nie będzie przeszkadzała prokuraturze badać te sprawy. - Nie widzę takiego zagrożenia. Komisja sejmowa ma zajmować się odpowiedzialnością polityczną - podkreślił.

W kontekście tzw. afery taśmowej powiedział, że byłby zdziwiony, gdyby służby – nawet w chwili obecnej – nie interesowały się różnymi działaniami dziennikarzy, np. jeśli mają "niejasne relacje z osobami powiązanymi z obcymi wywiadami, czy organizacjami terrorystycznymi". - Niektóre osoby podające się za dziennikarzy podejmują działania w ramach wojny hybrydowej, dezinformacji czy manipulacji - ocenił.

Powiedział GP, że obecnie prowadzonych jest kilka śledztw dotyczących nieprawidłowości w służbach specjalnych, m.in. związanych z wydatkowaniem funduszy operacyjnych. - Niektóre dotyczą mocno bulwersujących wydarzeń. Trudno mi sobie wyobrazić, że mogły mieć miejsce w tak istotnych instytucjach, jak służby specjalne - zaznaczył Święczkowski.