Siemiątkowski bez kary za rozmowę z Kulczykiem
Nie ujawnił tajemnicy, nie wyniósł tajnych dokumentów. Zbigniew Siemiątkowski może zaliczyć dzisiejszy dzień do udanych. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że były szef Agencji Wywiadu nie złamał prawa, kiedy ujawnił notatki ze swojej rozmowy z Janem Kulczykiem, którego pytał o spotkanie z Władimirem Ałganowem.
- Umorzą śledztwo w sprawie Kulczyka i Ałganowa
- Proces Siemiątkowskiego utajniony
- Były szef wywiadu skazany na rok w zawieszeniu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chodzi o sprawę z 2003 roku. Siemiątkowski spotkał się wtedy z biznesmenem Janem Kulczykiem, którego wypytywał o jego rozmowę z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem. Pytał i robił notatki. Jak potem tłumaczył - były to luźne zapiski. Potem jednak te właśnie zapiski stały się podstawą do przygotowania oficjalnej notatki ze spotkania.
Prokuratura uznała, że takie notatki albo powinny trafić do oficjalnego dziennika, albo Siemiątkowski powinien je protokolarnie zniszczyć. A tymczasem papiery wylądowały w gabinecie byłego szefa Agencji Wywiadu.
Siemiątkowski od początku tłumaczył, że zarzuty są bezpodstawne. Przekonywał, że luźne zapiski nie mogą być chronione tajemnica państwową. A poza tym on rozmawiał z Kulczykiem jak urzędnik z obywatelem, a nie jak "oficer ze swym źródłem".
Drugi zarzut - wyniesienie notatek z Agencji Wywiadu w 2004 roku tuż po tym, jak Siemiątkowski został odwołany przez premiera Marka Belkę - sąd umorzył. Choć uznał, że były szef Agencji Wywiadu jest winny przestępstwa. Odstąpił jednak od wymierzenia kary. Zabronił mu przez dwa lata dostępu do tajemnic.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!