"Potrzebujemy więcej policjantów, którzy mogliby obserwować aktywność środowisk radykalnej prawicy w internecie" - oceniła sekretarz generalna Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) Andrea Nahles w opublikowanej we wtorek rozmowie z gazetą "Rhein-Zeitung". W jej opinii ministrowie spraw wewnętrznych niemieckich krajów związkowych powinni stworzyć przesłanki dla delegalizacji neonazistowskiej NPD. Główne niemieckie ugrupowania od kilku lat bezskutecznie usiłują doprowadzić do delegalizacji tego ugrupowania. W 2003 roku Federalny Trybunał Konstytucyjny oddalił wniosek w tej sprawie, gdy okazało się, że część materiału dowodowego przeciwko NPD pochodziła od działających w partii informatorów Urzędu Ochrony Konstytucji.

NPD odgrywa w skali całych Niemiec marginalną rolę, ma jednak reprezentacje w parlamentach landów Saksonia i Meklemburgia-Pomorze Przednie oraz we władzach lokalnych, szczególnie na wschodzie RFN. Niemiecka opozycja odrzuca też postulaty niektórych polityków chadecji, którzy domagają się wprowadzenia przepisów, zezwalających policji na prewencyjne gromadzenie danych o komunikacji internetowej i telefonicznej.

"Rząd musi wzmocnić działania przeciwko prawicowym radykałom zamiast oddawać się starym fantazjom na temat inwigilacji" - powiedziała przewodnicząca partii Zielonych Claudia Roth w rozmowie z dziennikiem "Frankfurter Rundschau". Także współrządzący Niemcami liberałowie sprzeciwiają się prewencyjnemu gromadzeniu danych telekomunikacyjnych przez policję. Takie działania nie mogą powstrzymać działających w pojedynkę zamachowców, a jedynie ograniczają wolność obywateli - ocenił polityk FDP Jimmy Schulz.

W piątkowych zamachach w Oslo i na wyspie Utoya zginęło 76 osób. Ich sprawca Anders Behring Breivik motywował swój czyn chęcią obrony Norwegii i Europy przed islamem oraz marksizmem.