Mimo obowiązującego rozejmu trwają walki w Donbasie. Najgorsza sytuacja jest w okolicach miejscowości Debalcewe i pod Mariupolem. Ukraiński sztab mówi o 5 zabitych żołnierzach. Według nieoficjalnych informacji od niedzieli zginęło już 20 osób.

Od rana trwa silny ostrzał Debalcewa, leżącego na skrzyżowaniu ważnych dróg. Rzecznik sił ukraińskich powiedział dziś, że separatyści strzelają więcej niż przed wejściem w życie rozejmu. W ciągu ostatniej doby do szpitala w pobliskim Artimowsku przywieziono 10 rannych. Ukraińskie oddziały kontynuują obronę wokół samego miasta. Żołnierze z pierwszej linii mówią jednak, że wiodąca przez nie trasa, łącząca Charków z Rostowem, jest kontrolowana przez separatystów. Opowiadają o walkach, toczących się kilka kilometrów od Debalcewa i zaminowanej drodze. Wszyscy, którzy chcą nią przejechać, trafiają pod bezpośredni ostrzał z broni maszynowej i dział czołgowych.

Walki toczą się również również pod Mariupolem na południu. Kompania z batalionu "Donbas" wpadła tam w zasadzkę, przygotowaną przez separatystów. Zginęło dwóch ukraińskich wojskowych, a trzech zostało rannych. Natomiast w starciach wokół wsi Szyrokino zginęły 2 osoby, a 4 zostały ranne. Żołnierze, który przywieźli kontuzjowanych do szpitala, relacjonują, że wieś jest ciągle ostrzeliwana z moździerzy. Trwa bezpośrednia wymiana ognia z pistoletów maszynowych. Tak było wczoraj i dziś od rana.

Rzecznik ukraińskich sił zbrojnych oświadczył, że jego kraj nie wycofa ciężkiej artylerii z Zagłębia Donieckiego. Andrij Łysenko argumentował, że prorosyjscy bojownicy regularnie naruszają warunki rozejmu, uzgodnionego w Mińsku. Według tego dokumentu obie strony walk miały zacząć wycofywać ciężki sprzęt od niedzieli. Warunkiem miało być jednak wypełnienie pierwszego punktu porozumienia z Mińska - czyli samego rozejmu. Tymczasem strona ukraińska mówi o 112 atakach separatystów. Tymczasem separatyści oskarżają Kijów o brak kontroli nad niektórymi batalionami. Według nich to właśnie takie ugrupowania militarne są odpowiedzialne za łamanie mińskich porozumień.

ZOBACZ TAKŻE: Niepokojące wieści. Pierwsze oznaki wojny hybrydowej w unijnym kraju>>>