Szpital zaprosił na operację nieboszczyka
Polacy narzekają na służbę zdrowia, A co maja powiedzieć Włosi? Szpital w Modenie zaprosił na operację mężczyznę, który zapisał się na nią dokładnie 10 lat temu. Ale to jeszcze nic, bo okazało się, że pacjent nie doczekał i zmarł. Przed siedmioma laty! To rekord opieszałości.
- Z brudnych strzykawek korzystano nie tylko w Radomiu
- Prokuratura szuka ofiar afery strzykawkowej
- Radomscy śledczy zbyt wolno badali aferę strzykawkową
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziesięć lat temu mężczyzna zapisał się na operację barku. Zapewniano go wtedy, że zostanie przeprowadzona w ciągu trzech lat, gdyż lista oczekujących była bardzo długa.
Ale zabieg nie został zakwalifikowany jako pilny i dlatego był nieustannie odkładany. Dopiero teraz aktualizowano listę oczekujących i postanowiono wreszcie zoperować pacjenta.
Telefon z wezwaniem do polikliniki w celu ustalenia dokładnego terminu zabiegu odebrała wdowa po mężczyźnie, zmarłym w 2001 roku w wieku 68 lat. Przedstawiciel szpitala poinformował, że po 10 latach wreszcie zapadła zgoda na dokonanie operacji i pozostaje już tylko wyznaczenie jej daty.
Lokalna prasa pisze o oburzeniu rodziny. Szpital zaś przeprosił wdowę za ten przykry incydent. Jego kierownictwo tłumaczy się, że na oddział ortopedyczny polikliniki w Modenie zgłaszają się chorzy z całych Włoch. Uznawany jest bowiem za jeden z najlepszych w kraju.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!