Iracka policja przegrywa konfrontację z terrorystami. Tylko w jednym dniu nad Eufratem i Tygrysem podłożone przez zamachowców bomby zabiły co najmniej 30 osób. Ofiar może być jeszcze więcej - ponad 70 osób zostało rannych. To porażka irackich sił porządkowych, które po wyjściu z miast amerykańskich wojsk muszą radzić sobie same z wciąż wysoką przestępczością.

>>>Szef Blackwater mordował w Iraku?

Wierni z północnoirackiego miasta Mosul wychodzili właśnie z meczetu po modłach, gdy eksplozja rozerwała samochód-pułapkę. Wokół świątyni błyskawicznie rozpętało się piekło. Padli zabici i ranni. Z kolei w trzech zamachach bombowych w Bagdadzie, które były wymierzone w szyickich pielgrzymów powracających ze świętego dla nich miasta Karbala, zginęło co najmniej siedem osób.

>>>Amerykanie wyszli, Irak spłynął krwią

Wcześniej, w czwartek, zginął człowiek, który próbował dostać się na festiwal Mohammeda al-Mehdiego, znanego jako 12. i ostatni imam szyitów. Do ochrony szyickiej imprezy oddelegowano ponad 20 tys. policjantów.