Premier i minister oddali krew
Przed południem premier Donald Tusk wsiadł do specjalnego autobusu, w którym oddał krew i zarejestrował się jako potencjalny dawca szpiku kostnego. "To nie jest nic strasznego" - zapewnił szef rządu, po czym - na prośbę jednego z dziennikarzy - ściągnął marynarkę i podwinął rękaw koszuli. "Ale z pana niedowiarek" - powiedział, pokazując ślad po igle.
- Jesteś katolikiem? Oddaj nerkę
- Niewidomy nareszcie może oddać krew
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To nie jest nic strasznego. Każdy, kto czuje się na siłach, może to doświadczenie przeżyć. Jak widać, bezpośrednio po oddaniu krwi można dalej normalnie funkcjonować, więc namawiam wszystkich serdecznie" - mówił szef rządu. "Tak naprawdę chodzi o powszechność. Ja sam swoją krwią nie załatwię problemu" - dodał. Krew oddała także minister zdrowia Ewa Kopacz.
"Zwracamy się z apelem do wszystkich, którzy odczuwają taką potrzebę solidarności z potrzebującymi, żeby też, jeśli im zdrowie na to pozwala, decydowali się na oddawanie przede wszystkim krwi, bo tutaj deficyt jest bardzo duży" - podkreślił Donald Tusk.
"Zapraszamy również polityków wszystkich opcji. Może takie swoiste braterstwo krwi przyda się w tych trudnych czasach. A więc zapraszamy wszystkich: i opozycję, i pana prezydenta również" - powiedziała minister Ewa Kopacz.
Premier zapowiedział, że instytucje, które są odpowiedzialne za przeszczep szpiku kostnego, zostaną dofinansowane, tak by w ciągu czterech lat liczba osób będących w banku dawców szpiku zwiększyła się do ponad 200 tysięcy. "Blisko sto razy mniej Polaków jest gotowych dzisiaj oddać swój szpik niż w sąsiednich Niemczech i my tę statystykę chcemy i musimy zmienić" - stwierdził Donald Tusk.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!