Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Więzienny spacer w towarzystwie zabójczyń

2009-06-21 | Ostatnia aktualizacja: 01:39 | Komentarze: 0 | skomentuj
Więzienny spacer w towarzystwie zabójczyń

Więzienny spacer w towarzystwie zabójczyń Fot. PIOTR KOWALCZYK / Inne

Na rozległy, zalany słońcem spacerniak wchodzi osiem kobiet w więziennych drelichach. Prowadzą je strażniczki z pistoletami za pasem - jedna na przodzie grupy, druga z tyłu. Więźniarki wchodzą czwórkami, tak jak mieszkają w celach. To groźne osadzone na warszawskim Grochowie.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Idąca w drugiej czwórce czterdziestolatka - wysoka, chuda - odwraca się do swojej potężnie zbudowanej koleżanki i szeptem mówi: "Nie zadzieraj tylko z tą drobną blondynką na końcu, bo jeszcze wsadzi ci kosę w bok. Załatwiła nożem faceta, który się do niej dobierał".

"Tę małą k... zaj... jedną ręką. W minutę zamieni się w kupkę g..." - odparowuje ostrzegana.

Obcasem, tłuczkiem do mięsa, poduszką

Po kilku minutach kobiety zapełniają wszystkie sześć spacerniaków usytuowanych przy pawilonie VII więzienia na warszawskiej Olszynce Grochowskiej. Z wysokiej strażniczej wieżyczki obserwuje je uzbrojony w długą broń funkcjonariusz.

Wobec osadzonych w tym pawilonie wymagana jest szczególna czujność. To największe skupisko zabójczyń w Polsce. Przebywa w nim ponad trzydzieści morderczyń.

Część siedziała już na Grochowie przed oddaniem pawilonu do użytku w lutym tego roku. Ponad trzy czwarte to zabójczynie przesłane tu z różnych ośrodków w kraju. "To chyba oczywiste, że każdy szef więzienia, jeśli tylko ma okazję, pozbywa się najniebezpieczniejszych i sprawiających największe kłopoty. I takie właśnie do nas trafiły" - mówi jeden ze strażników na Olszynce.

Odsiadują tu dożywocie między innymi Małgorzata Rozumecka, która zamordowała dwóch dilerów z Ery, Monika Szymańska, jedna z najbardziej bezwzględnych sprawczyń brutalnego zabójstwa maturzysty Tomka Jaworskiego. Tu odbywa 25-letni wyrok słynna Beata Kamińska, która z zemsty zastrzeliła męża znienawidzonej przełożonej z butiku Ultimo na warszawskim Nowym Świecie.

Siedzą zabójczynie własnych dzieci, koleżanek, sąsiadów, znajomych swych krewniaków, żon swych kochanków, wreszcie zabójczynie własnych mężów lub konkubentów. Są zabójczynie z przypadku i morderczynie psychopatki, które zabijały dla zysku, planując zbrodnię w szczegółach.

Narzędziami mordu były pistolety, noże, strzykawki z usypiającymi środkami, tłuczki do mięsa, kawałki płyt chodnikowych, butelki, śrubokręty, obcasy od szpilek, siekiery, poduszki, kable elektryczne, taborety, paski parciane, wreszcie gołe ręce.

Zabijały dla zysku, z zemsty, z zazdrości. Albo z samej żądzy zabijania, którą wyzwalał w nich alkohol.

Więzienna układanka

Aby dostać się do więzienia, trzeba pokonać dziesiątki torów kolejowych. Łączą one wielkie hangary warsztatów naprawczych taboru kolejowego z odległą o kilka kilometrów stacją Warszawa Wschodnia. Ostatni fragment drogi leśnym wyboistym traktem wydaje się prowadzić donikąd. Więzienie stoi za lasem, w szczerym polu.

Trafiamy akurat na dzień odwiedzin. Ale nie ma tłoku. W kolejce do wejścia ledwie dwie osoby. Strażnicy ważą i kontrolują paczki żywnościowe tych, którzy przedostali się już za pierwszą kratę. Prześwietlają podręczne torby. Każą wywracać kieszenie. Każdy musi przejść przez bramkę z wykrywaczem metali. Otwierają się kolejne kraty. Komórki każą nam zostawić na wartowni.

Idziemy na oddział zabójczyń w towarzystwie Magdaleny Goszczyńskiej-Czub, kierowniczki działu penitencjarnego. Na wewnętrznym placu krzątają się więźniowie i robotnicy. Przemalowują ściany, które dotychczas były żółte, na kolor ciemnej marchewki. Na wzór pawilonu VII, którego odcień jest najbardziej intensywny.

VII to oddział zamknięty. Nowoczesny, wyposażony w specjalne zabezpieczenia. Cele zamknięte 24 godziny na dobę. Apel o 7.00 rano. Dowódca zmiany sprawdza, czy wszystkie więźniarki są w celi. Później kontrola sprzętu i zabezpieczeń. Po apelu każda z osadzonych ma czas na toaletę. Wszystkie posiłki spożywane są w celach. Więźniarki nie pracują, tak jak skazane przebywające w zakładach półotwartych czy otwartych. "Tutaj mają życie jak na kolonii" - wtrąca Robert Czajka, wychowawca pracujący w więziennictwie od piętnastu lat.

Nie ma specjalnych cel dla zabójczyń. "Jak pan sobie wyobraża? Jedna cela dla 148?" - pyta Magdalena Goszczyńska-Czub. Artykuł 148 Kodeksu karnego dotyczy zabójstw. "Przecież by się pozabijały" - tłumaczy.

Więźniarki są dobierane do cel pod względem temperamentu. Tak aby w jednej nie było czterech "dynamitów". Recydywistki nie siedzą z karanymi pierwszy raz. Osoba mająca skłonność do konfliktów jest umieszczana z trzema spokojnymi.

Cele obsadzane są tak, aby z kobietami mającymi wysokie wyroki siedziały skazane z odległą perspektywą wyjścia. Jednym z najważniejszych kryteriów jest podział na cele dla palących i niepalących. Zabójczynie siedzą najczęściej z kobietami, które wyłudzały kredyty, złodziejkami, zawodowymi oszustkami.

Dwie, trzy cele tworzą strefę. Podział musi być dobrze przemyślany, bo na ten sam spacer mogą wychodzić jednocześnie tylko cele z tej samej strefy. Trzeba zapobiec konfliktom na spacerniaku. I nie wolno dopuścić, żeby mogły się tam spotkać osoby zamieszane w tę samą sprawę.

Składy w celach co pewien czas się zmieniają. Nie tylko wtedy, gdy któraś ze skazanych wychodzi na wolność. Czasem spokojna przez kilka lat specjalistka od włamań z dnia na dzień zamienia się w krzykliwą, kłótliwą i mającą pretensje do całego świata histeryczkę. Albo opryskliwa i agresywna więźniarka niespodziewanie łagodnieje. Wtedy trzeba je przenieść.

Jerzy Jachowicz, współpraca: Katarzyna Olczak
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «