Prezydent Karol Nawrocki stawia sprawę jasno: Polska potrzebuje nowej konstytucji. Podczas czwartkowej rozmowy z byłym prezydentem Andrzejem Dudą podkreślił, że obecny akt prawny posiada wady, które należy wyeliminować.

Nawrocki podtrzymał swoją deklarację z sierpnia 2025 roku – chce, aby do 2030 roku obywatele przyjęli nową ustawę zasadniczą. Ma ona "usystematyzować to, co dzieje się w Polsce" i zakończyć spory kompetencyjne.

Prezydent zapowiedział, że nie będzie jedynie biernym obserwatorem. Jako strażnik konstytucji zamierza w pełni egzekwować swoje uprawnienia. Karol Nawrocki zapowiedział częstsze korzystanie z prawa weta wobec ustaw rządu, nominacji generalskich i oficerskich, decydowania o kluczowych nominacjach państwowych. Jego zdaniem obecna konstytucja w ostatnich latach była "regularnie łamana", dlatego prezydent musi twardo bronić swoich kompetencji.

Spotkanie Dudy z Nawrockim

Reklama

Wizytę Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim Karol Nawrocki określił jako symbol ciągłości władzy. Przytoczył słowa swojego poprzednika, który ostrzegał go, że "tylko poprzedni prezydenci rozumieją wyzwania tej funkcji".

Reklama

Mimo różnic politycznych dzielących poprzednie głowy państwa, Nawrocki zaapelował o szacunek dla urzędu. Duda z kolei ocenił, że przekazanie władzy wewnątrz tego samego obozu politycznego to "piękny przykład" stabilności państwa.

Referendum jako ostateczność

Prezydent ostrzegł, że jeśli proces "destabilizacji państwa" nie zatrzyma się, podejmie radykalne kroki. Jeśli reformy rządu będą uderzać w fundamenty ustroju, Karol Nawrocki wniesie o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie nowej konstytucji. Ma to być sposób na bezpośrednie oddanie głosu narodowi w sprawie przyszłego kształtu Rzeczypospolitej.