Użyli nazwiska Gilowskiej na pornostronie!
"O Jezu kochany! Ja nic o tym nie wiem, pierwsze słyszę" - Zyta Gilowska była zszokowana, gdy dowiedziała się od dziennika.pl, że w Internecie pod jej nazwiskiem figuruje... pornostrona. "Jeszcze nie wiem, co w tej sprawie zrobię" - dodała, nie mogąc się pozbierać po tej informacji.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Cała sprawa jest ponad nerwy Gilowskiej. "Dajcie mi spokój! To jest jakiś nonsens; jedni opisują, że brałam pieniądze, inni że mam strony internetowe... Nie przyjmuję tego do wiadomości. Nie chcę się z tym kłócić" - mówi wyraźnie zmęczona i kończy ostrymi słowami: "To jest hańba!".
Postanowiliśmy pomóc byłej wicepremier. Ustaliliśmy, co powinna zrobić, jeśli czuje się urażona. Najpierw zawiadomić o przestępstwie prokuraturę. Prokuratura zajmie się sprawą i ustali właściciela strony. Potem skieruje sprawę do sądu, a ten zadecyduje, czy można w tym przypadku mówić o jakimkolwiek przestępstwie. Była wicepremier może też od razu zgłosić się na policję. Mundurowi mają specjalistów od namierzania takich dowcipnisiów.
Udało nam się ustalić, że strona www.gilowska.pl umieszczona jest na serwerze amerykańskim. Ale to dla policji nie problem. Każda domena z rozszerzeniem .pl jest rejestrowana przez Naukową Akademicką Sieć Komputerową. "Tam będą ślady prowadzące do autorów" - zdradza w rozmowie z dziennikiem.pl komisarz Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!