Nagle wybuchła kolejna odsłona wojny księdza Wojciecha Lemańskiego z arcybiskupem Henrykiem Hoserem. Nie pozwolono mi nie tylko odprawić mszy, ale także uniemożliwiono mi uczestnictwo w samym nabożeństwie. Gdy opuszczałem świątynię, parafianie poszli za mną. Starałem się tonować ich nastroje. Mimo że było spokojnie, ksiądz dziekan Władysław Trojanowski z Tłuszcza wezwał radiowóz - mówi gazecie.pl ksiądz Wojciech Lemański. Niepojęta bezduszność biskupa woła o pomstę do nieba - dodawali parafianie. Sprawiony przez biskupa jasienickim parafianom swoisty prezent wielkanocny nie zostanie zapomniany, oby dobry Bóg mu wybaczył , bo wiernym z Jasienicy będzie trudno to uczynić - napisali na Facebooku.

>>>Typ niepokorny. Ksiądz Lemański o grzechach Kościoła

Nie wiadomo, dlaczego nagle arcybiskup przypomniał sobie o niepokornym księdzu. Wczoraj wieczorem otrzymałem pisemną częściową suspensę. To oznacza, że nie mogę pełnić posługi kapłańskiej, ale tylko w Jasienicy. Nie będę mógł odprawiać mszy ani spowiadać. To dziwna suspensa, bo jej wystosowanie nie zostało poprzedzone żadnymi działaniami arcybiskupa - wyjaśnia ksiądz. Ta decyzja niczym nie jest uwarunkowana, uważam ją za głęboko niesprawiedliwą - dodaje. Zapowiada też apelację nie tylko do kurii, ale i Watykanu.