O 11:00 w warszawskiej Katedrze Polowej rozpoczęła się msza za zmarłego, odprawiana przez biskupa polowego Wojska Polskiego. Ksiądz Dohnalik porównał tę sytuację do modlitwy kardynała Wyszyńskiego za Bolesława Bieruta. Prymas Tysiąclecia odprawił Mszę św. za zbawienie pierwszego prezydenta komunistycznego państwa, który nie okazał żadnych oznak skruchy. Tym bardziej należy teraz modlić się za ostatniego przywódcę PRL, który pojednał się z Bogiem i Kościołem.

Ksiądz podkreśla, że zgodnie z kodeksem prawa kanonicznego nie można odmówić pogrzebu kościelnego człowiekowi ochrzczonemu, który przed śmiercią okazał oznaki pokuty, nawet jeśli wcześniej jego życie było dalekie od praktykowania wiary. 

Opisane przez księdza Dohnalika pojednanie nastąpiło 12 maja, dwa tygodnie przed śmiercią generała. Wówczas przyszedł do niego kapelan, niosąc Najświętszy Sakrament i relikwie św. Jana Pawła II oraz św. Rafała Kalinowskiego, żołnierza Powstania Styczniowego. Wojciech Jaruzelski wyspowiadał się, przyjął sakrament namaszczenia chorych i Komunię Świętą. Następnie ucałował relikwie świętych, przyniesione przez kapelana.

Ksiądz Dohnalik mówi, że o mszę w Katedrze Polowej prosiła rodzina zmarłego. A Ordynariat Polowy uznał, że właściwe miejsce, tym bardziej że przez wiele miesięcy odprawiano msze w intencji generała. Zaprzeczył też jakoby Wojciech Jaruzelski został objęty ekskomuniką. Nawet gdyby tak się stało, w niebezpieczeństwie śmierci każdy kapłan może uwolnić spowiadającego się wiernego od wszystkich kar kościelnych - wskazuje rozmówca KAI.

CZYTAJ TAKŻE: Pogrzeb gen. Jaruzelskiego. Kościół apeluje o modlitwę>>>