- Zawodowo jestem architektem, a więc pracuję w branży, w której jak chyba w żadnej widać jak na dłoni wszechpotężną władzę urzędników, ich niekompetencję oraz absurdy prawne. To też było również jednym z głównych powodów powstania inicjatyw. Ponadto trudno tu nie wspomnieć o misji poprawiania świata oraz pasji do pisania – tłumaczy dziennik.pl Stanisław Hyrnik ze Skoczowa, prezes fundacji Cincinnati i założyciel portalu typu watchdog polskiepiekiełko.pl.

To właśnie w ramach tego portalu Hyrnik zbiera i publikuje przypadki marnotrawienia pieniędzy polskich podatników przez organy władzy.

Przykłady można mnożyć. Wśród „nominowanych” do największego marnotrawstwa roku są zarówno kolacje polityków w restauracji „Sowa i przyjaciele”, odszkodowania dla więźniów CIA w Polsce, 266 tys złotych za korektę przemówień Radosława Sikorskiego, "przedwyborcza" analiza wizerunku zlecona przez Jarosława Gowina,  jednoosobowy ośrodek dla Trynkiewicza, 20 mln na wiadukty nad drogą, która nigdy nie powstanie czy 18 tys. złotych za pomnik w Mrągowie, który kształtem przypomina… penisa. 

- Najpierw powstał portal, na którym opisywałem nadużycia władzy. Z czasem jednak tak się rozrósł, że konieczne stało się zinstytucjonalizowanie działań, które umożliwi szerszą działalność oraz pozyskiwanie darczyńców. Niestety przypadków marnotrawstwa i innych nadużyć jest tak wiele, że nie jestem w stanie samodzielnie już tego robić, zwłaszcza, że muszę to godzić z pracą zawodową. Stąd umieszczony na końcu apel o pomoc w monitorowaniu poczynań władzy – tłumaczy Hyrnik. 

Młody architekt założył więc własną fundację. - Marzę, by Polska była krajem, który kojarzy się nie z aferami, tanią siłą roboczą i europejskim zapleczem produkcyjnym, ale z sukcesem, bogactwem i niczym nieograniczonymi możliwościami dla uczciwych i pracowitych ludzi. Gdzie równość wobec prawa, sprawiedliwość i dostatek nie są jedynie pustymi hasłami na partyjnych sztandarach, ale rzeczywistością – czytamy w misji Fundacji Cincinnatus.

Jego organizacja ma na koncie akcję „Oddaj Dietę”, w ramach której apeluje do internautów, by zmusili radnych w swojej miejscowości do oddania diety albo do podnoszenia swoich kompetencji. Hyrnik przekonuje, że dla prawie 47 tys. radnych wydajemy rocznie ponad miliard złotych. 

- Ta astronomiczna kwota jest po prostu przejadana przez radnych, a przykładów ich niekompetencji jest masa - wystarczy wspomnieć o tym, że nie ma w Polsce regionu, który nie byłby na minusie – czytamy w internetowej petycji. Jako pozytywny przykład podany jest amerykański stan New Hampshire, który płaci swoim posłom stanowym tylko 100 dolarów rocznie, a mimo to poziom życia należy tam do najwyższych w USA.

Plan działań Hyrnika i jego fundacji jest pełen populistycznych i nierealnych, ale niezwykle nośnych haseł. Domaga się on likwidacji ZUS, wprowadzenia odpowiedzialności urzędników za błędne decyzje czy zrównania zarobków posłów do poziomu płacy minimalnej. 

W jaki sposób zamierza to zrobić? Obiecuje, ze będzie lobbował, słał petycje, a nawet przygotowywał nowelizacje ustaw w drodze inicjatywy ustawodawczej. I prosi o wsparcie. "Wspierając Polskie Piekiełko robisz na złość fiskusowi" - przekonuje na swojej stronie.

Na razie jednak Hyrnik bardziej skupia się na działalności medialnej i nagłaśnianiu absurdalnych wydatków przedstawicieli władzy. Nie tylko tej nad Wisłą, ale i w Brukseli. To Hyrnik podliczył niedawno asystentów Janusza Korwin-Mikkego. Okazało się bowiem, że szef Nowej Prawicy i jego trzech kolegów z Parlamentu Europejskiego mają ich aż 65. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Tajemnice poselskich kilometrówek. Kto rozbija się taksówkami, a kto bierze, choć nie ma "prawka"? >>>>