We wtorek nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wyraziło stanowczy sprzeciw wobec projektów ustaw odnoszących się do wymiaru sprawiedliwości. Zdaniem sędziów prowadzą one do naruszenia zasad niezależności władzy sądowniczej i niezawisłości sędziów. Sędziowie SN wezwali do debaty na temat reformy.

Jak zaznaczył Piotrowicz sędziowie "nie chcą krzyczeć głośno, że bronią własnych interesów, więc mówią: łamana demokracja, łamana konstytucja, prawa i wolności obywatelskie". - Są oderwani od rzeczywistości, oderwani od społeczeństwa, które domaga się reformy - ocenił.

Piotrowicz dodał, że "przez całe dziesięciolecia ludzie narzekali na wymiar sprawiedliwości, a oni byli głusi, oni mówili o tym, że są nadzwyczajną kastą". - Teraz kiedy my reformujemy, to oni mówią: no to debatujmy. O nie, czas debaty się skończył. Myśmy debatowali z obywatelami podczas kampanii wyborczej - podkreślił.

Sędziowie SN napisali m.in., że solidaryzują się z podejmowanymi w tych sprawach uchwałami Krajowej Rady Sądownictwa, zgromadzeń ogólnych sędziów, stowarzyszeń sędziowskich, organów samorządów zawodów prawniczych oraz rad wydziałów prawa polskich uniwersytetów.

- Te środowiska wszystkie trzymają się twardo razem, a zabiegają o to, żeby było tak jak było. Mogę powiedzieć, że tego rodzaju działania są działaniami antydemokratycznymi, dlatego że naród domaga się reform a sędziowie chcą, żeby było tak jak było, są głusi na oczekiwania społeczne. A tak uprzywilejowanej pozycji, jaką ma sądownictwo w Polsce, pewnie trudno znaleźć gdziekolwiek w innym kraju w Europie - powiedział Piotrowicz.

Dodał, że projekty reformy wymiaru sprawiedliwości chcą przywrócić "realną wartość art. 4 konstytucji, w którym jest mowa o zwierzchniej władzy narodu". - Jeśli zmierzamy do przyjęcia takich rozwiązań, które jednak spowodują, że art. 4 konstytucji nie będzie martwy, to środowiska sędziowskie grzmią, że jest to łamanie standardów demokracji, konstytucji itd. Nic podobnego" - wskazał. "Równamy można powiedzieć do standardów europejskich - podkreślił Piotrowicz.

W przyszłym tygodniu Sejm ma się zająć projektem noweli Prawa o ustroju sądów powszechnych autorstwa posłów PiS, który zmienia m.in. model powoływania prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych "w kierunku zwiększenia wpływu ministra sprawiedliwości na obsadę stanowisk". W ciągu pół roku od tego czasu, minister mógłby odwołać każdego prezesa sądu w Polsce, bez podania przyczyn.

Niewykluczona, że - także w przyszłym tygodniu - sejmowa komisja sprawiedliwości będzie kontynuowała prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przewidującym m.in. wygaszenie kadencji 15 obecnych sędziowskich członków Rady; ich następców wybrałby Sejm.