Dziennik Gazeta Prawana logo

Nazwisko Fibaka w sprawie dotyczącej Epsteina. Stanowski uderzył w byłego tenisistę, ale mocno przestrzelił

2 lutego 2026, 11:10
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nazwisko Fibaka w sprawie dotyczącej Epsteina. Stanowski uderzył w byłego tenisistę, ale mocno przestrzelił
Nazwisko Fibaka w sprawie dotyczącej Epsteina. Stanowski uderzył w byłego tenisistę, ale mocno przestrzelił/East News
Od kilku dni internet mocno żyje sprawą dotyczącą Jeffreya Epsteina. W dokumentach opublikowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości USA pojawiło się nazwisko Wojciecha Fibaka. W byłego tenisistę, a konkretniej w jego karierę postanowił uderzyć Krzysztof Stanowski. Jednak właściciel "Kanału Zero" chyba nie do końca przemyślał swój atak i mocno przestrzelił.

Fibak wyjaśnił kontakty z Epsteinem

Z ujawnionych dokumentów wynika, że Epsteina, który odpowiadał za przestępstwa seksualne w 2013 roku kontaktował się z Fibakiem. Były tenisista w rozmowie z "WP SportoweFakty" wyjaśnił, że korespondencja z nieżyjącym multimilionerem dotyczyła spraw związanych z biznesem.

Podobnie jak wiele innych osób publicznych, należeliśmy do kręgu związanego z inwestycjami w sztukę i nieruchomości. Kontakt z września 2013 roku dotyczył mojej działalności kolekcjonerskiej - podkreślił Fibak.

Internauci zrobili Stanowskiemu fact-checking

Do całej sprawy w mediach społecznościowych postanowił odnieść się Stanowski. Wojciech Fibak to fenomen. Gość zna wszystkich. Jako że był w sumie tylko przeciętnym tenisistą, to jednak niesamowite - napisał dziennikarz.

Były kandydat na prezydenta RP uderzył w Fibaka, ale atak chyba nie był przemyślany. Internauci w komentarzach pod wpisem właściciela "Kanału Zero" szybko zwrócili mu uwagę, że mocno przestrzelił ze swoją opinią.

Fibak to jeden z najwybitniejszych zawodników w historii polskiego tenisa. Był w czołowej dziesiątce rankingu ATP. W 1978 roku wygrał finał miksta w Australian Open. Natomiast w 1976 dotarł do finału turnieju Masters - wyliczają w komentarzach internauci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz PRL. Dla pamiętających komunę to nic trudnego. Dasz radę zdobyć 10/10? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj