Jędrzejewski rzucił poważne oskarżenia
Afera związana ze Szpitalem Południowym w Warszawie wybuchła po ujawnieniu oświadczenia majątkowego przez Dawida Kacprzyka. 28-letni lekarz bez specjalizacji w rok miał zarobić 1,6 mln zł. Ta wiadomość uruchomiła lawinę.
Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w warszawskim Szpitalu Południowym, w "Kanale Zero" powiedział, że w placówce dochodziło do błędów lekarskich kończących się śmiercią pacjentów. Jędrzejewski wskazał, że odpowiedzialny za to był Kacprzyk, który do niedawna był koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym.
Jędrzejewski nie chciał odpowiadać na pytania
W środę Jędrzejewski był przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze okręgowej. Zeznał, że na SOR Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
Były ordynator Szpitala Południowego złożył zawiadomienie o pokrzywdzonych i przedłożył notatkę z nazwiskami. Lekarz na resztę zadawanych pytań przez śledczych nie odpowiedział. Świadek nie chciał zeznawać bez udziału pełnomocnika, którego nie udało mu się do chwili obecnej ustanowić. Przesłuchanie ma być kontynuowane w poniedziałek.
Tusk po przesłuchaniu lekarza zmienił zdanie
Do całej sprawy odniósł się Donald Tusk. Premier najpierw na konferencji zapewnił, że wszystko zostanie wyjaśnione i rozliczone. Ja nie będę uczestniczył w żadnych nagonkach i w żadnym szczuciu jednych na drugich, ale będę starał się wyciągnąć wszystkie konsekwencje, w tym najsurowsze konsekwencje wobec tych, którzy jeśli to potwierdzi kontrola NIK, śledztwo prokuratury i audyt, wyciągnąć wszystkie konsekwencje wobec tych, którzy dopuścili się jakichkolwiek nieprawidłowości - podkreślił Tusk.
Szef rządu podkreślił również, że nie będzie wyciągał pochopnych wniosków na podstawie audycji "w tym czy innym kanale". Nie jest moim zadaniem ocenianie wiarygodności wypowiedzi w tych czy innych audycjach bohaterów tej sprawy. To nie jest moje zadanie, ja mam swoją opinię na temat wiarygodności niektórych źródeł, ale sprawa jest zbyt poważna, zarzuty są bardzo poważne - powiedział Tusk.
Jednak później, już po wizycie Jędrzejewski w prokuraturze premier zmienił zdanie i podważył wiarygodność lekarza. Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa. Ze względu na wagę zarzutów instytucje do tego powołane sprawdzać będą wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia nie pozostaną bezkarni - napisał szef rządu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.