Minister odniósł się do zarzutów lekarza
Sprawa związana z aferą w Warszawskim Szpitalu Południowym nabrała rozgłosu po wypowiedziach lekarza Emil Jędrzejewski, który w rozmowie z "Kanałem Zero" stwierdził, że Szpitalnym Oddziale Ratunkowym dochodziło do nieprawidłowości w procedurach medycznych, które mogły skutkować poważnymi powikłaniami, a w niektórych przypadkach nawet śmiercią pacjentów.
Do zarzutów stawianych przez lekarza podczas konferencji prasowej odniósł się minister sprawiedliwości. Jak przekazał Żurek, spośród 12 zgłoszeń dotyczących zgonów trzy zakończyły się odmową wszczęcia postępowania, cztery zostały umorzone, natomiast pięć spraw pozostaje w toku.
Dodał, że pięć postępowań dotyczyło bezpośrednio funkcjonowania SOR-u i możliwego narażenia pacjentów na utratę życia lub zdrowia. Cztery z nich zostały już zakończone - w trzech przypadkach odmówiono wszczęcia śledztwa, a jedno postępowanie umorzono. Jedna sprawa nadal jest prowadzona.
Żurek wspomniał o obowiązku lekarzy
Minister wyjaśnił, że standardowa procedura obejmuje przesłuchanie osób zgłaszających nieprawidłowości, zabezpieczenie dokumentacji medycznej oraz uzyskanie opinii biegłych. To właśnie ekspertyzy mają odpowiedzieć na pytanie, czy do zgonu pacjenta mogły przyczynić się działania lub zaniechania konkretnych osób. Jeżeli prokuratura stwierdzi, że doszło do przestępstwa, kieruje akt oskarżenia do sądu. W przeciwnym razie postępowanie jest umarzane - zaznaczył Żurek
Szef resortu sprawiedliwości zapowiedział również ponowną analizę spraw już zakończonych. Będziemy sprawdzać wszystko, także postępowania umorzone. Osobiście nadzoruję te sprawy, a dodatkowo kontroluje je prokurator okręgowy w Warszawie - powiedział minister.
Pytany, czy 12 zgłoszeń dotyczących zgonów to liczba niepokojąca, minister ocenił, że jest ona typowa dla dużej placówki medycznej. Zwrócił uwagę, że część zawiadomień kierowanych do prokuratury dotyczy także innych zdarzeń, takich jak skargi na sposób traktowania pacjentów, konflikty między chorymi czy kradzieże na terenie szpitala. Odnosząc się do obowiązków lekarzy, Żurek podkreślił, że mają oni obowiązek zgłaszać przypadki, w których istnieje podejrzenie, że zgon był skutkiem przestępstwa.
Według ministra w lipcu 2025 roku dyrekcja szpitala zwróciła się do dr. Jędrzejewskiego z prośbą o wskazanie konkretnych sytuacji, osób i okoliczności związanych z sygnalizowanymi nieprawidłowościami. Miało to umożliwić przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego, które w razie potwierdzenia zarzutów mogłoby skutkować zawiadomieniem prokuratury. Z mojej wiedzy wynika, że odpowiedź na to pismo nie wpłynęła. Dziś prokuratura będzie zapewne badać tę kwestię podczas przesłuchania doktora - powiedział minister.
Lekarz milioner miał w rok zarobić 1,6 mln zł
Sprawa nabrała rozgłosu po publikacjach portalu Zero.pl. Według serwisu lekarz Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR-u oraz były radny Koalicji Obywatelskiej w warszawskim Ursusie, miał w 2024 roku zarobić 1,6 mln zł podczas specjalizacji z anestezjologii. Portal informował również o możliwych nieprawidłowościach przy przyjmowaniu pacjentów na oddział.
W poniedziałek wszczęto dwa śledztwa dotyczące działalności Szpitala Południowego. Pierwsze dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych. Drugie koncentruje się na możliwym nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, w tym na naruszeniach zasad triażu podczas kwalifikowania pacjentów na SOR.
Równolegle kontrole w placówce prowadzą Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Urząd m.st. Warszawy. Audyt obejmuje również Szpitalne Oddziały Ratunkowe we wszystkich miejskich szpitalach stolicy.
W tle sprawy trwa także debata nad przejrzystością wynagrodzeń w ochronie zdrowia. W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę umożliwiającą Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji gromadzenie danych o wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia wraz z numerami PESEL lub numerami prawa wykonywania zawodu. Nowe przepisy mają pozwolić na analizę łącznych zarobków osób pracujących jednocześnie w kilku podmiotach lub na różnych formach zatrudnienia. Dotychczas dane zbierane przez Agencję były anonimizowane, co uniemożliwiało przypisanie wynagrodzeń do konkretnych osób.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.