mówi Kuba Wojewódzki w wywiadzie dla "Polityki". Celebryta przyznaje, że osobiście pojechał do ukraińskiej ambasady z listem przepraszającym. Dodaje też, że chętnie przeprosi osoby, które poczuły się jego żartem dotknięte, ale "jako zawodowy błazen, któremu żart się nie udał", a nie jako rasista czy ksenofob.
Odmawia przeprosin tym, którzy się "pławią w narodowym patosie wedle hasła kogo byśmy tu dziś zglanowali, żeby upuścić trochę zalewającej nas żółci".
Kuba Wojewódzki przeprasza Ukrainki>>>>
Tym, którzy go zganili Wojewódzki odpowiada ostro: mówi Wojewódzki.
Karcące słowa Moniki Olejnik najwidoczniej najbardziej zabolały dziennikarza, bo Wojewódzki właśnie znanej dziennikarce wbija największą szpilę.
Skandaliczne żarty Wojewódzkiego i Figurskiego. Co poszło na antenie?>>>>
- mówi Wojewódzki.
Wojewódzki przywołuje też teksty swoich obrońców - Jana Hartmana i Piotra Stasińskiego z "Gazety Wyborczej". O tym drugim mówi, że zadał sobie trud niepopadania w oburzenie i zaryzykował chwile refleksji. Podkreśla, że audycja, która wywołała taką burzę, była audycją o Polakach. Według dziennikarza niektórzy o tym zapominają. - mówi.