Dziennik Gazeta Prawana logo

"Patrz go, jaki ch... opalony", czyli jak Urban Tuska "podsłuchał"

29 marca 2013, 13:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ważne osobistości na meczu Polska - Ukraina
Ważne osobistości na meczu Polska - Ukraina/Newspix
Dziennikarska prowokacja czy przedwczesny primaaprilisowy żart? "Proszę zadzwonić we wtorek" - słyszymy w redakcji tygodnika “Nie”. Pismo Jerzego Urbana opublikowało stenogramy z rzekomo podsłuchanych rozmów polityków w czasie meczu Polska-Ukraina. Przytoczone teksty Donalda Tuska, czy Aleksandra Kwaśniewskiego, przypominają bardziej polityczne gagi Kabaretu Moralnego Niepokoju. A mimo to wielu dziennikarzy złapało haczyk.

Mowa o tekście "Tusk na podsłuchu", w którym dziennikarze "Nie" w charakterystycznym dla tygodnika stylu opisują, jak to postanowili

Wyposażeni w profesjonalny sprzęt podsłuchowy reporterzy wybrali się na mecz Polska-Ukraina.

- relacjonują dziennikarze.

Dodają, że loża prezydencka, w której zasiadł Bronisław Komorowski z Wiktorem Janukowyczem była poza zasięgiem pracy urządzenia. Ale już rozmowy w sektorze V01, gdzie zgromadzili się m.in. Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Aleksander Kwaśniewski z żoną i Lech Wałęsa, słychać było ponoć doskonale.

Oto fragmenty “nagrań”:

Grzegorz Schetyna rozmawia z Donaldem Tuskiem: o Lechu Wałęsie

Donald Tusk do Romana Koseckiego, którego syn Jakub wszedł na boisko w drugiej połowie.

Jolanta Kwaśniewska, mijając się w przejściu z Lechem Wałęsą

Aleksander Kwaśniewski do Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny, tuż przed końcowym gwizdkiem.

(Chwilę po odejściu Kwaśniewskiego).

Na koniec dziennikarze "Nie" piszą, że wszystkie rozmowy zostały zarejestrowane i

Po publikacji materiału, na twitterze natychmiast rozgorzała dyskusja. Prowokacja czy żart? Niektórzy do tematu podchodzili nadzwyczaj ostrożnie.

napisał Samuel Pereira z "Gazety Polskiej Codziennie".

- stwierdziła Agnieszka Rucińska, dziennikarka IAR.

- napisała z kolei blogerka Kataryna.

Galopujący Major dorzucił:

Konrad Piasecki z RMF FM również zastanawiał się nad prawdziwością materiału, po analizie stwierdził jednak, że to żart z okazji 1 kwietnia:

Gdy zadzwoniliśmy do redakcji “Nie” prosząc o rozmowę z żartownisiami, usłyszeliśmy, że autorów tekstu dziś już ma, swoich telefonów nie udostępniają, nie ma gwarancji że oddzwonią i właściwie powinniśmy się z pytaniami wstrzymać do wtorku.

Ale wtedy będzie już po Prima Aprilis i "Nie" sam zapewne o kulisach powstawania tekstu napisze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj