Mowa o tekście "Tusk na podsłuchu", w którym dziennikarze "Nie" w charakterystycznym dla tygodnika stylu opisują, jak to postanowili
Wyposażeni w profesjonalny sprzęt podsłuchowy reporterzy wybrali się na mecz Polska-Ukraina.
- relacjonują dziennikarze.
Dodają, że loża prezydencka, w której zasiadł Bronisław Komorowski z Wiktorem Janukowyczem była poza zasięgiem pracy urządzenia. Ale już rozmowy w sektorze V01, gdzie zgromadzili się m.in. Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Aleksander Kwaśniewski z żoną i Lech Wałęsa, słychać było ponoć doskonale.
Oto fragmenty “nagrań”:
Grzegorz Schetyna rozmawia z Donaldem Tuskiem: o Lechu Wałęsie
Donald Tusk do Romana Koseckiego, którego syn Jakub wszedł na boisko w drugiej połowie.
Jolanta Kwaśniewska, mijając się w przejściu z Lechem Wałęsą
Aleksander Kwaśniewski do Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny, tuż przed końcowym gwizdkiem.
(Chwilę po odejściu Kwaśniewskiego).
Na koniec dziennikarze "Nie" piszą, że wszystkie rozmowy zostały zarejestrowane i
Po publikacji materiału, na twitterze natychmiast rozgorzała dyskusja. Prowokacja czy żart? Niektórzy do tematu podchodzili nadzwyczaj ostrożnie.
napisał Samuel Pereira z "Gazety Polskiej Codziennie".
- stwierdziła Agnieszka Rucińska, dziennikarka IAR.
- napisała z kolei blogerka Kataryna.
Galopujący Major dorzucił:
Konrad Piasecki z RMF FM również zastanawiał się nad prawdziwością materiału, po analizie stwierdził jednak, że to żart z okazji 1 kwietnia:
Gdy zadzwoniliśmy do redakcji “Nie” prosząc o rozmowę z żartownisiami, usłyszeliśmy, że autorów tekstu dziś już ma, swoich telefonów nie udostępniają, nie ma gwarancji że oddzwonią i właściwie powinniśmy się z pytaniami wstrzymać do wtorku.
Ale wtedy będzie już po Prima Aprilis i "Nie" sam zapewne o kulisach powstawania tekstu napisze.