Mowa o tekście "Tusk na podsłuchu", w którym dziennikarze "Nie" w charakterystycznym dla tygodnika stylu opisują, jak to postanowili dobrać się władzy do dupy.

Wyposażeni w profesjonalny sprzęt podsłuchowy reporterzy wybrali się na mecz Polska-Ukraina.

Udaliśmy się nań za ciężkie pieniądze – kupiony od koników za prawie 600 zł bilet do sektora G37 (tuż nad lożą VIP) przygarnął red. Jaruga, a sektora D20 (340 zł, tuż obok loży VIP) red. Marszał - relacjonują dziennikarze.

Dodają, że loża prezydencka, w której zasiadł Bronisław Komorowski z Wiktorem Janukowyczem była poza zasięgiem pracy urządzenia. Ale już rozmowy w sektorze V01, gdzie zgromadzili się m.in. Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Aleksander Kwaśniewski z żoną i Lech Wałęsa, słychać było ponoć doskonale.

Oto fragmenty “nagrań”:

Grzegorz Schetyna rozmawia z Donaldem Tuskiem: o Lechu Wałęsie

S: - Ale czapkę przyodział. I wciąż z tym tabletem. W szpitalu nago zdjęcia, klata w Miami, jakieś małpie cyrki…

T: - Technologia nie dla każdego. Jak ta z Poznania od teatru, y… no, chuja papieża…

S: - No, wrąbała się po uszy. Posuną ją, nie ma siły.

T: - Tym bardziej, że on nie aż taki chuj. Na moje kapował, ale teraz czyszczą.

S: - Czyszczą. A Lecha z gejami za murem powinni posadzić na trybunie.

T: - To by przeskoczył (śmiech).

S: - A potem zakaz stadionowy…

T: - I co on, bidul, będzie robił? Żonkę męczyć, bo już dosyć Ameryki.

Donald Tusk do Romana Koseckiego, którego syn Jakub wszedł na boisko w drugiej połowie.

T: - E, widzę synek po tatusiu odziedziczył. Zapieprza jak chiński skuterek.

K: - Ja w jego wieku byłem młodszy (śmiech).

T: - Widział… (niewyraźny fragment). Ale się nie podniesiemy. 3:1 i będzie koniec. Albo czwartą wbiją. Zero grania…

Jolanta Kwaśniewska, mijając się w przejściu z Lechem Wałęsą

K: – A skąd pan takie ciepłe dostał (Wałęsa trzymał w ręku kubek z gorącym napojem – przyp. red.)?

W: – A tam dają, za szkłem.

K: – Ziąb okrutny.

W: - Przynajmniej piciu przynoszą, a tam (w zwykłych sektorach – przyp. red.) stój pani w kolejce jak do czyśćca.

K: – (Śmiech) Niech pan koniecznie ucałuje ode mnie małżonkę.

W: – A pani męża. Godzinę już siedzi, rękę podał, ale słowem się nie odezwie.

Aleksander Kwaśniewski do Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny, tuż przed końcowym gwizdkiem.

K: - Dziękujemy, gra marna, cięgi zbieramy, ale miło było.

S: – Od Ukraińców dostać, straszny wstyd.

T: – Przy takim kopaniu to o San Marino się boję.

S: – Chociaż ty to Ukrainę miło wspominasz.

K: – Głódź był moim actimelkiem (śmiech).

T: – Widzimy się jak umówione.

K: – Jak zwykle. Dzięki!

(Chwilę po odejściu Kwaśniewskiego).

T: – Patrz go, jaki chujek opalony.

S: – Ale Jola zmarzła. Cienki kożuszek taki.

Na koniec dziennikarze "Nie" piszą, że wszystkie rozmowy zostały zarejestrowane i będą zrozumiałe nawet dla głuchoniemych biegłych.

Po publikacji materiału, na twitterze natychmiast rozgorzała dyskusja. Prowokacja czy żart? Niektórzy do tematu podchodzili nadzwyczaj ostrożnie.

Jeśli oni to mają nagrane, to powinni puścić w całości, bo to niezły skandal jest - napisał Samuel Pereira z "Gazety Polskiej Codziennie".

Nic nadzwyczajnego z "NIE" poza tym że faceci obgadują nie gorzej niż kobiety nie wynika. Język normalny, parlamentarny - stwierdziła Agnieszka Rucińska, dziennikarka IAR.

Te rozmowy politycznej elyty spokojnie mogą tak wyglądać, a i Urban nie miałby etycznych oporów przed taką akcją. Ale jestem sceptyczna - napisała z kolei blogerka Kataryna.

Galopujący Major dorzucił: Srsly, jeśli ten podsłuch Nie to nie fejk, to mamy lol dekady

Konrad Piasecki z RMF FM również zastanawiał się nad prawdziwością materiału, po analizie stwierdził jednak, że to żart z okazji 1 kwietnia: Zwłaszcza dialog Tusk-Kosecki mało prawdopodobny, bardzo mało. Tu zanadto podkręcili żart.

Gdy zadzwoniliśmy do redakcji “Nie” prosząc o rozmowę z żartownisiami, usłyszeliśmy, że autorów tekstu dziś już ma, swoich telefonów nie udostępniają, nie ma gwarancji że oddzwonią i właściwie powinniśmy się z pytaniami wstrzymać do wtorku.

Ale wtedy będzie już po Prima Aprilis i "Nie" sam zapewne o kulisach powstawania tekstu napisze.