Jak to możliwe? Wszystko dlatego, że po wylewie dochodzi do zmian w mózgu. "A konkretnie w części kory mózgowej nazwanej wyspą, która odpowiada m.in. za zachcianki i przyzwyczajenia" - mówi amerykański neurolog Antoine Bechar, cytowany przez naukowy tygodnik "Science".
Palaczami po wylewie zainteresował się, gdy jego pacjent stwierdził, że papierosy przestały go kusić. A był wieloletnim nałogowym palaczem. Bechar postanowił więc przebadać inne osoby po wylewie.
Wybrał kilkudziesięciu palących. I okazało się, że żaden nie miał problemu z rzuceniem nałogu. Teraz Bechar nie ma wątpliwości. Palacze, którzy mieli wylew, o 130 razy łatwiej rzucają palenie niż osoby, które nie przeszły tej choroby.
To nie oznacza oczywiście, że sposobem na rzucenie palenia jest tylko choroba. Choć na razie nie wiadomo, jak praktycznie wykorzystać to odkrycie do walki z nałogami. Zdaniem naukowców, to bardzo obiecujący początek nowej dziedziny badań.