Wynalazek prof. Marka Humayuna z University of California pomaga niewidomym. Składa się z okularów z kamerą, wszczepianego do oka czipa oraz kieszonkowego urządzenia przetwarzającego informacje z kamery na odpowiedni sygnał przesyłany do czipa.
Jak działa? Kamera wysyła sygnały o rejestrowanym przez nią obrazie do przenośnej przystawki noszonej w kieszeni. Ona z kolei zamienia go na sygnał, który płynie do czipa w oku. Cały proces odbywa się niezwykle szybko, zaledwie ułamki sekundy.
Teraz naukowcy testują już urządzenie nowej generacji tego typu. Nazywa się Argus II i pozwala niewidomym widzieć jeszcze więcej, niż jego poprzednik. A już te wcześniejsze wyniki były obiecujące. Jak pisał DZIENNIK, spodziewano się, że chorzy będą potrafili tylko odróżniać ciemność i jasność. Okazało się jednak, że po kilku tygodniach "nauki" odczytywania nowych wrażeń ochotnicy potrafili odróżnić kubek od widelca, dostrzec okno, drzwi czy poruszające się obiekty.
Jednym z pacjentów, którym wszczepiono Argusa, był 58-letni Kalifornijczyk, Terry Byland. "Z początku widzenie z pomocą Argusa I przypominało patrzenie na kilka świecących punktów" - wspominał w DZIENNIKU. I dodał: "Teraz widzę znacznie więcej, np. kiedy przechadzam się po ulicy, potrafię dostrzec nisko zawieszone gałęzie. Dostrzegam też ludzkie twarze, choć są to dla mnie po prostu ciemniejsze plamy na jaśniejszym tle".