Według badań liczba naturalnych siedlisk myszy i norników, czyli podmokłych nabrzeży, w samym Nowym Meksyku i Arizonie spadała w ostatnich latach prawie o dwie trzecie. Na kurczenie się terenów, gdzie gryzonie mogą zdobyć pożywienie i rozmnażać się, ma wpływ m.in. globalne ocieplenie. Wzrost temperatur powoduje obniżenie się poziomu wód gruntowych i wysychanie strumieni oraz rzek, w których żyją zagrożone ssaki.
Dlatego też uczeni z Department of Game and Fish stanu Nowy Meksyk rozpoczęli akcję ratowania małych gryzoni. Nie wykluczają budowy sztucznych terenów podmokłych i przesiedlenia tam
zwierząt. Wdrażanie w życie ich projektu rozpocznie się najprawdopodobniej przyszłą wiosną.
Nadbrzeżne obszary Nowego Meksyku są ważnym siedliskiem dla ponad 867 gatunków kręgowców. ulam