Dziennik Gazeta Prawana logo

Ziemia w Japonii będzie się trzęsła nawet przez pół roku

11 marca 2011, 12:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ziemia w Japonii będzie się trzęsła nawet przez pół roku
AP
Zdaniem sejsmologa dr. hab. Wojciecha Dębskiego, wstrząsy wtórne po trzęsieniu ziemi w Japonii mogą potrwać nawet przez pół roku. Nie powinny być jednak silniejsze niż wstrząs pierwotny.

W piątek na północy Japonii doszło do silnego trzęsienia ziemi ocenianego na ok. 8,9 w skali Richtera. Towarzyszyła mu seria wstrząsów wtórnych, w tym o sile 7,4, do którego doszło około 30 minut po głównym trzęsieniu. To jedno z najsilniejszych trzęsień w historii.

"Po wstrząsie tego typu można się spodziewać, że wstrząsy następcze będą trwały pół roku. Te najsilniejsze, to będzie następnych kilkanaście dni. Potem wstrząsy będą coraz słabsze i coraz rzadsze" - powiedział PAP dr hab. Wojciech Dębski z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Zaznaczył, że siła wstrząsów wtórnych na ogół jest mniejsza od wstrząsu pierwotnego. "Można się spodziewać, że nie powinny one przekraczać 8 stopni w skali Richtera" - dodał.

Jak wyjaśnił, w Japonii mieliśmy do czynienia ze wstrząsem płytkim, ale za to bardzo silnym. Hipocentrum trzęsienia, czyli położone w głębi Ziemi źródło rozchodzenia fal sejsmicznych, znajdowało się na głębokości około 10 km.

"To miało katastrofalne znaczenie, bo wywołało falę tsunami. By taka fala mogła powstać, musi dojść do poruszenia się dna morskiego. Część lądu przykryta wodą musi się przemieścić - albo podnieść, albo opuścić - tłumaczył sejsmolog. - Z pierwszych oszacowań wynika, że w tym przypadku podniosło się, co spowodowało, że cała olbrzymia masa wody uległa przesunięciu i ruszyła w kierunku wysp japońskich i kierunkach przeciwnych".

Zdaniem Wojciecha Dębskiego, gdyby trzęsienie wystąpiło na głębokości 50 kilometrów, to nawet gdyby wystąpiły deformacje dna morskiego, byłyby one minimalne. "Nie byłoby tsunami, a ono jest w tym przypadku żywiołem niszczycielskim" - dodał.

Według przewidywań, fala tsunami może sięgnąć nawet 10 metrów. "Fale tsunami jesteśmy w stanie zasymulować, dlatego jeśli ośrodki ostrzegania podają 10 m, to pewnie jest to wielkość wiarygodna" - ocenił naukowiec.

Amerykańskie centrum geofizyczne poinformowało, że ostrzeżenie przed tsunami ogłoszono praktycznie na wszystkich wybrzeżach Pacyfiku, w tym w Australii i Ameryce Południowej. Z kolei Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca uważa, że wysoka fala tsunami może zmyć niektóre wyspy na Pacyfiku.

Według eksperta, tak duży obszar objęty ostrzeżeniem nie jest niczym zaskakującym. "Tsunami z grudnia 2004 roku spowodowało duże zniszczenia na wybrzeżach Afryki, nawet południowej" - przypomniał. Dodał, że największe szkody tsunami spowoduje na terenach zurbanizowanych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj