Dziennik Gazeta Prawana logo

Ministerstwo stworzyło nowy zawód - broker innowacji

19 września 2013, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mężczyźni z tabletem
Mężczyźni z tabletem/Shutterstock
Pojawił się nowy zawód - brokerzy innowacji. Ministerstwo nauki wybrało pierwszych 30 osób, którym będzie wypłacać pensje. Zadaniem brokerów będzie komercjalizowanie badań naukowych na uczelniach, jak np. sprzedanie wynalazków, które powstały w danej placówce.

Broker innowacji będzie zarabiał 5,9 tys. brutto. Do tego dochodzą dodatki za sprzedaż licencji - 7 tys. zł, lub za doprowadzenie do powstania spółki spin-off, zakładanej przez naukowców we współpracy z uczelnią - 9 tys. zł. Jak na razie brokerzy zatrudnienie mają na dwa lata. Na realizację całego programu ministerstwo przeznaczyło 6,5 mln zł.

Wszyscy wybrani brokerzy pracują już na uczelniach i to dla swoich placówek mają odnieść sukces, czyli sprzedać badania tutejszych naukowców. - - mówi Karolina Czarnecka z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, jedna z nowo wybranych brokerek. Jak tłumaczy, do jej zadań będzie należeć wyławianie badań z potencjałem rynkowym i próba ich sprzedania. W praktyce będzie to umawianie naukowców na spotkania z przedsiębiorcami i szukanie kupców dla efektów ich pracy.

Dziś takich osób na uczelniach brak, a to, czy wynik badań uda się przełożyć na działania biznesowe, zależy od samych naukowców. I choć w Polsce coraz więcej wniosków wpływa do Urzędu Patentowego - w 2012 roku było ich 5,3 tys., w 2011 ok. 4, 8 tys - to sami wynalazcy oraz przedsiębiorcy przyznają, że z komercjalizacją projektów jest o wiele gorzej. Nawet jeżeli patenty są udzielane, często uczelnie po kilku latach rezygnują z ich ochrony, bowiem nie znajdują kupców na dany wynalazek, a tymczasem jego ochrona kosztuje. Przedsiębiorcy zaś wolą kupować sprawdzone, często tańsze technologie z zagranicy.

Bardzo często problemem jest również mentalność naukowców. - - mówi Radosław Ratajczak z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, także nowy broker. Przyznaje, że na Uniwersytecie w Stanfordzie, gdzie spędził kilka miesięcy, każda praca dyplomowa musi pokazywać, jakie będzie miała zastosowanie w gospodarce. W związku z tym brokerem jest właściwie każdy naukowiec. 

To, jak funkcja brokera sprawdza się w praktyce, ministerstwo skontroluje już po roku. Jeżeli okaże się, że nie ma żadnych efektów, rozliczana również będzie sama uczelnia. A współpracy z nią obawiają się niektórzy brokerzy. Podkreślają oni, że zbiurokratyzowane i sztywne struktury często stoją na przeszkodzie w kontaktach z przedsiębiorcami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj