Dziennik Gazeta Prawana logo

Jożin straszy w kancelarii

26 lutego 2008, 00:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W ostatni weekend dokonały się w Polsce dwa przełomy. Ważniejszym było zwycięstwo w polskich eliminacjach do konkursu Eurowizji pewnej zażywnej blondyny, która po polsku ani be, ani me, ale o tym wiedzą wszyscy. Przełom mniej ważny, ba, prawie niezauważony jest autorstwa Grzegorza Napieralskiego. Ten ambitny działacz SLD ze Szczecina raczył był określić podsumowanie stu dni rządu w wykonaniu premiera jako "totalitarną propagandę" - pisze publicysta DZIENNIKA, Robert Mazurek.

Gdzie tu przełom, spyta niejeden? Ano po raz pierwszy Platforma Obywatelska padła ofiarą własnej metody. Nawet jeśli z litości dla PO nie będziemy brali pod uwagę wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego czy reżysera Kutza, to liczba porównań przeciwników politycznych do komunistów i nazistów w wykonaniu liderów Platformy Obywatelskiej jest nader pokaźna, że wspomnę tylko byłego specministra Grasia, który w ABW widział Stasi i Securitate naraz, czy Julię Piterę dostrzegającą stalinowskie metody CBA. Tak to się plotło przy aplauzie mediów (Kaczor Gomułka?! Uhaha, ale zabawne!).

Przyznam, że jakoś nie śmieszyło mnie to wtedy i nie śmieszy teraz. Totalitaryzm, panowie Graś i Napieralski, niejedno miał oblicze, ale nigdy nie było to oblicze zabawne. I wbijcie sobie do głowy, że porównanie ABW do Securitate czy przemówienia Tuska do tyrad Goebbelsa nie krzywdzi ani ABW, ani Tuska, a po prostu uwłacza pamięci ofiar totalitaryzmów. Jeśli nadal tego nie czujecie, to sprawdźcie, jak czułby się wasz lekarz rodzinny, gdybyście go przywitali serdecznym: "Dzień dobry, doktorze Mengele!”. Prawda, jakie śmieszne?

Wiem, że takie rzeczy na świecie się zdarzają, wszak Silvio Berlusconi zaproponował niemieckiemu eurodeputowanemu Martinowi Schulzowi, by zagrał kapo, bo jest do tego idealny. Niemniej to na włoskiego polityka spadły po tym gromy. Sugerowałbym, by podobny standard przyjąć i u nas - z totalitaryzmów raczej nie kpimy. Bo jak nie, to się zacznie - uwielbiający czterogodzinne przemówienia Tusk idealny byłby do roli Gomułki, ale skoro ta zajęta, to może Gierek? W końcu miał lepsze krawaty. Grzegorz Schetyna (no co ja zrobię, że lubię człowieka?!) kiepsko pasowałby do roli Moczara czy Szlachcica, ale już Julia Pitera jako Luna Brystygierowa na pewno komuś przyjdzie do głowy. Upieram się jednak, że można ich wszystkich (Kaczyńskiego, Napieralskiego, Pitery etc.) nie lubić, ale to po prostu o krok za daleko.

Jedyną bezpieczną osobą w takich zabawach byłby minister Grupiński. On na żadnego totalitarystę się nie nadaje. To wykapany Jożin z bażin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj