Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieznośna potrzeba symetrii

6 maja 2008, 05:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uciekając przed deszczem z placu zabaw, wtargnęliśmy rodzinką do autobusu. Obok siedziało trzech młodych rockmanów. Sympatyczni, kulturalni, uśmiechali się miło. Rzuciłem okiem na ich oklejone futerały. Zamarłem. "Blood & Honour", "White power", naklejki z uśmiechniętym esesmanem… Uff! Ciekawe, czy byliby równie przyjaźni, gdybyśmy - ja lub żona - nie byli zupełnie biali? Albo gdyby zdradzał nas kształt nosów? Pedalska fryzura? - pisze publicysta DZIENNIKA Robert Mazurek.

Dalszy ciąg tego felietonu powinien być taki: kilka słów oburzenia, tym łatwiejszych, że autentycznie poczułem się w ich towarzystwie nieswojo, a potem - dla symetrii - opowieść o tym, że z okazji 1 Maja więcej niż zwykle młodziaków biegało po ulicach z flagami komunistów i podobiznami uroczego Che Guevary. A policja jak zwykle nie interweniowała, a to przecież też pochwała zbrodniarzy.

Dziś będzie inaczej, bo zmęczyła mnie ta nieustająca potrzeba symetrii. Symetria jest dla niektórych - choćby dla mnie - niezbędną podpórką przy pisaniu o polityce. Działa to mniej więcej tak: dowiaduję się, że szefem gabinetu wojewody z PO zostaje koleś, którego doświadczenie zawodowe to "staż na stacji Statoil" albo że na 16 zatrudnionych w biurze rozdzielającym unijną forsę 14 jest z PO, a dwójka to sierotki z PSL. Machnę więc pełen drwin tekst, że obiecywali co innego, ale żeby uniknąć etykietki "pogrobowcy PiS" (którym jako żywo się nie czuję etc.) dodam, że za rządów Kaczyńskiego było nie lepiej. No, ale żeby już być całkiem uczciwym, wspomnę o komunistach za Millera, zagonach AWS-owskich czynowników Buzka, ludowcach Pawlaka i już budzę się przy Karolingach.

To jednak nie utrudnienie dla publicysty sprowokowało mnie do, być może, krótkotrwałego zarzucenia zasady symetrii. Po prostu zbyt często staje się ona wymówką dla wszelkich zachowań podłych, obrzydliwych czy zwyczajnie bezczelnych. Co ciekawe, nie w każdej dziedzinie. Złapani na podglądaniu przez lornetkę sąsiadki możemy oczywiście wypomnieć żonie, że brzydko jej pachnie z buzi, ale raczej nas to nie uratuje. Argument "a u was biją Murzynów" działa bowiem tylko w polityce. Bez najmniejszego poczucia obciachu stosują go mężowie stanu przyłapani na zatrudnianiu szwagrów, podprowadzaniu kasy na biura poselskie czy większych przekrętach. "A PiS?", "a czemu nie zajmujecie się PO?", "komuniści to dopiero kradli!" - to stały repertuar wymówek, z których ma wynikać, że wcale nie jesteśmy tacy źli, a już na pewno nie najgorsi.

Zaiste rację miał Wuj Józef z "Sowy, córki piekarza", który mawiał, że symetria jest estetyką głupców. Dlatego złapanemu w ruinach Wrocławia Niemcowi kazał wyłupić jedno oko, zamiast go oślepiać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj