Władimir Bukowski:*Nie jestem przekonany, czy Rosjanie się wycofają. A jeśli tak, to nie wiadomo kiedy. Sądząc po ich zachowaniu, to raczej nie stanie się prędko. Oczywiście ich celem jest
obalenie nieprzychylnego im prezydenta Saakaszwilego. Utrzymywanie w Gruzji rosyjskich wojsk może przyśpieszyć ten proces, tym bardziej że Rosjanie blokują część dróg dojazdowych do Gruzji,
co bardzo utrudnia handel oraz dostawy pomocy humanitarnej. Wydaje mi się, że Rosjanie mają już nawet swojego kandydata na miejsce Saakaszwilego. To Igor Giorgadze, były agent KGB, zaufany
człowiek Moskwy, który prowadzi nawet już małą kampanię wyborczą. Jeśli chodzi o Osetię i Abchazję to ich status nie zmieni się, Rosjanie nigdy stamtąd nie wyjdą.
Nie spodziewam się akcji militarnej. W końcu to bardzo duży kraj – 50 milionów ludności. Armia rosyjska wcale nie jest taka mocna, a w dodatku przychylność obywateli dla działań
Moskwy we wschodniej Ukrainie również spadła. Myślę, że to, na co zdecydują się Rosjanie to będzie raczej akcja polityczna, ekonomiczna presja, intrygi, manipulowanie nastrojami ukraińskich
obywateli i próba ustanowienia prorosyjskiego rządu, ze swoim zaufanym człowiekiem na czele. Zupełnie tak jak było przed i po pomarańczowej rewolucji.
Rzeczywiście słaba reakcja Zachodu daje do myślenia decydentom na Kremlu, może ich zachęcać do usztywniania własnej pozycji. Ale Ukraina mimo wszystko nie może być postrzegana jako łatwy
cel. Jeszcze raz podkreślę, że nie uważam, by Kreml zdecydował się na akcję wojskową w przypadku tego kraju. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę, że ewentualne walki ciągnęłyby się w
nieskończoność. Przecież nawet po II wojnie światowej ukraińska partyzantka walczyła jeszcze przez prawie 10 lat!
Korzystanie z satelitów to tylko kwestia techniczna. To, o co tu chodzi, to właśnie większe zaangażowanie i bliższa współpraca między Zachodem a Ukrainą. Europa i USA powinny udzielić
silnego i zdecydowanego poparcia demokratycznym rządom w Kijowie, by zabezpieczyć je przed zakusami Kremla. Błędem Zachodu było niezaproszenie Ukrainy i Gruzji do NATO podczas szczytu w
Bukareszcie. Przyznanie MAP-u prawdopodobnie zapobiegłoby obecnemu kryzysowi. Więcej, brak decyzji o zaproszeniu nawet sprowokował Rosję do działań wojskowych w Gruzji! Myślę, że Sojusz
powinien wyciągnąć z tego wnioski i rozpocząć pierwszą fazę wprowadzania obu krajów do NATO, najszybciej jak to możliwe.
Szczerze mówiąc, to nie widzę szans na jego rozwiązanie w najbliższej przyszłości. Ukraińcy żądają wycofania jednostek stacjonujących w tamtejszej bazie, ale tak naprawdę nie mają
żadnych środków, by zmusić Rosjan do odwrotu. Moskwa będzie sobie spokojnie ignorować ukraińskie wezwania i protesty bo wie, że nic ich flocie nie grozi.
Jest kilka takich miejsc zapalnych, które mogą wybuchnąć w każdej chwili. Rosjanie cały czas mają swoje wojska w Mołdawii (Naddniestrze – przyp. ak), i absolutnie żadnych
pomysłów na rozwiązanie tej kwestii. Poza tym dochodzą problemy z krajami azjatyckimi, szczególnie w Turkmenistanie. Cały czas nie wiemy, jak się to skończy. Nowe konflikty Zachód
– Rosja mogą wybuchnąć na polu energetyki. Europa będzie chciała się uniezależnić za wszelką cenę i będzie szukać nowych dostawców. Prawdopodobna jest również wojna o biegun
północny, do którego Rosjanie roszczą sobie pretensję. Ale inne kraje nie oddadzą go zbyt łatwo. Jest wiele miejsc, które mogą wybuchnąć, ciężko powiedzieć, gdzie najpierw to się
stanie.
p
Władimir Bukowski - rosyjski dysydent, pisarz i obrońca praw człowieka w ZSRR, obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii