Adrian Kondaszewski: Rosjanie obiecują, że szybko wycofają swoje wojska z Gruzji. Czy myśli pan, że dotrzymają obietnic? Jak dalej potoczy się ten konflikt?
Władimir Bukowski:*Nie jestem przekonany, czy Rosjanie się wycofają. A jeśli tak, to nie wiadomo kiedy. Sądząc po ich zachowaniu, to raczej nie stanie się prędko. Oczywiście ich celem jest obalenie nieprzychylnego im prezydenta Saakaszwilego. Utrzymywanie w Gruzji rosyjskich wojsk może przyśpieszyć ten proces, tym bardziej że Rosjanie blokują część dróg dojazdowych do Gruzji, co bardzo utrudnia handel oraz dostawy pomocy humanitarnej. Wydaje mi się, że Rosjanie mają już nawet swojego kandydata na miejsce Saakaszwilego. To Igor Giorgadze, były agent KGB, zaufany człowiek Moskwy, który prowadzi nawet już małą kampanię wyborczą. Jeśli chodzi o Osetię i Abchazję to ich status nie zmieni się, Rosjanie nigdy stamtąd nie wyjdą.

Reklama

Czy Ukraina może być następna? Czy Kijów będzie kolejnym celem dla rosyjskich wojsk?
Nie spodziewam się akcji militarnej. W końcu to bardzo duży kraj – 50 milionów ludności. Armia rosyjska wcale nie jest taka mocna, a w dodatku przychylność obywateli dla działań Moskwy we wschodniej Ukrainie również spadła. Myślę, że to, na co zdecydują się Rosjanie to będzie raczej akcja polityczna, ekonomiczna presja, intrygi, manipulowanie nastrojami ukraińskich obywateli i próba ustanowienia prorosyjskiego rządu, ze swoim zaufanym człowiekiem na czele. Zupełnie tak jak było przed i po pomarańczowej rewolucji.

Czy w wyniku dość słabego protestu Zachodu po zajęciu gruzińskiego terytorium, Rosja nie uważa, że może pozwolić sobie na więcej? Czy ten nijaki opór nie naraża Ukrainy na rosyjskie ataki?
Rzeczywiście słaba reakcja Zachodu daje do myślenia decydentom na Kremlu, może ich zachęcać do usztywniania własnej pozycji. Ale Ukraina mimo wszystko nie może być postrzegana jako łatwy cel. Jeszcze raz podkreślę, że nie uważam, by Kreml zdecydował się na akcję wojskową w przypadku tego kraju. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę, że ewentualne walki ciągnęłyby się w nieskończoność. Przecież nawet po II wojnie światowej ukraińska partyzantka walczyła jeszcze przez prawie 10 lat!

Ukraina zaproponowała Zachodowi korzystanie z ukraińskich satelitów jako pomocy w namierzaniu ewentualnych wrogich rakiet. Czy Europa, czy Stany powinny skorzystać z tej pomocy, by w ten sposób wesprzeć Kijów?
Korzystanie z satelitów to tylko kwestia techniczna. To, o co tu chodzi, to właśnie większe zaangażowanie i bliższa współpraca między Zachodem a Ukrainą. Europa i USA powinny udzielić silnego i zdecydowanego poparcia demokratycznym rządom w Kijowie, by zabezpieczyć je przed zakusami Kremla. Błędem Zachodu było niezaproszenie Ukrainy i Gruzji do NATO podczas szczytu w Bukareszcie. Przyznanie MAP-u prawdopodobnie zapobiegłoby obecnemu kryzysowi. Więcej, brak decyzji o zaproszeniu nawet sprowokował Rosję do działań wojskowych w Gruzji! Myślę, że Sojusz powinien wyciągnąć z tego wnioski i rozpocząć pierwszą fazę wprowadzania obu krajów do NATO, najszybciej jak to możliwe.

Jak pana zdaniem zostanie rozwiązany problem Krymu i stacjonującej tam rosyjskiej floty?
Szczerze mówiąc, to nie widzę szans na jego rozwiązanie w najbliższej przyszłości. Ukraińcy żądają wycofania jednostek stacjonujących w tamtejszej bazie, ale tak naprawdę nie mają żadnych środków, by zmusić Rosjan do odwrotu. Moskwa będzie sobie spokojnie ignorować ukraińskie wezwania i protesty bo wie, że nic ich flocie nie grozi.

Co dalej ze stosunkami Unia – Rosja, USA – Rosja? Czy jesteśmy u progu nowej zimnej wojny? Gdzie widzi pan największe prawdopodobieństwo wybuchu kolejnego konfliktu?
Jest kilka takich miejsc zapalnych, które mogą wybuchnąć w każdej chwili. Rosjanie cały czas mają swoje wojska w Mołdawii (Naddniestrze – przyp. ak), i absolutnie żadnych pomysłów na rozwiązanie tej kwestii. Poza tym dochodzą problemy z krajami azjatyckimi, szczególnie w Turkmenistanie. Cały czas nie wiemy, jak się to skończy. Nowe konflikty Zachód – Rosja mogą wybuchnąć na polu energetyki. Europa będzie chciała się uniezależnić za wszelką cenę i będzie szukać nowych dostawców. Prawdopodobna jest również wojna o biegun północny, do którego Rosjanie roszczą sobie pretensję. Ale inne kraje nie oddadzą go zbyt łatwo. Jest wiele miejsc, które mogą wybuchnąć, ciężko powiedzieć, gdzie najpierw to się stanie.

p

Władimir Bukowski - rosyjski dysydent, pisarz i obrońca praw człowieka w ZSRR, obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii