Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska-Niemcy. Napięcie rośnie

6 czerwca 2008, 00:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
cezary kowalski
cezary kowalski/Inne
Grunwald, Krzyżacy, Hans Kloss, II wojna światowa. Gra na emocjach przed meczem z Niemcami osiągnęła punkt kulminacyjny. Atmosfera podgrzana jest do czerwoności. Polacy mają rozbudzone ogromne nadzieje, za którymi nie stoją jakieś wyjątkowo racjonalne przesłanki. A już na pewno nie statystyczne - pisze szef działu sport DZIENNIKA, Cezary Kowalski.

Z Niemcami nie wygraliśmy przecież nigdy – nie licząc drużyn młodzieżowych Andrzeja Strejlaua i Janusza Wójcika. Nawet kiedy w 1974 roku gnietliśmy ich na Waldstadionie (dziś, znak czasu, Commerzbank Arena) we Frankfurcie, a Lato, Gadocha i spółka bombardowali bramkę Seppa Maiera, to i tak w końcu górą byli oni.

Teraz żyjemy już we wspólnej Europie. Setki tysięcy Polaków pracuje w Niemczech, granic nie ma, różnice i historyczne zaszłości coraz bardziej się zacierają. Ale nie w sporcie. Polubiliśmy niemieckie autostrady, samochody i czekolady, ale za niemieckimi sportowcami nigdy nie przepadaliśmy. Tę niechęć pogłębiał fakt, że bardzo często i bez żadnych skrupułów sięgają po naszych najlepszych i ich "naturalizują": ostatnio Podolskiego, Klosego, Trochowskiego, a wcześniej Michalczewskiego, Kozakiewicza czy Wilimowskiego. Tak naprawdę udało nam się zaakceptować tylko jednego niemieckiego bohatera, zupełnie niezwiązanego ze sportem. Był nim Hans Kloss, agent sowieckiego GRU.

Dlatego tak wielki mamy wszyscy apetyt na to historyczne zwycięstwo. Bez wątpienia jest ono dla nas ważniejsze niż pokonanie każdego innego rywala. Poczynając od Włochów, a na Szwajcarach kończąc. Żadna inna wygrana nie sprawi nam takiej satysfakcji, nie spowoduje tego, że przynajmniej przez jakiś czas (aż do następnego meczu) będziemy chodzili dumni.

Uświadamia to również, jak wielkie znacznie ma futbol w Polsce, jak ogromny jest to potencjał. Czy zdarzyło się kiedyś, żeby wspaniałe orędzie prezydenta czy deklaracje lubianego powszechnie premiera, że niebawem będzie lepiej, wprowadziły cały czterdziestomilionowy naród w euforię? Tymczasem może tego dokonać jedenastu chłopaków, którzy kopią piłkę. Wystarczy, że w niedzielę wieczorem wbiją ją do niemieckiej bramki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj