Odsyłając do prokuratury akta w sprawie Nangar Khel, sąd nie po raz pierwszy unika odpowiedzialności. Umywa ręce od czekających go kłopotów. Nie po raz pierwszy korzysta z najłatwiejszego sposobu, by nie podjąć samemu wysiłku wyjaśniania wątpliwości. Podobnie było ze słynną aferą FOZZ. Tam też odsyłał materiały do prokuratury, dopatrując się w akcie oskarżenia luk - pisze komentator DZIENNIKA Jerzy Jachowicz.
Dzisiejsza decyzja to objaw bezradności sądu i braku profesjonalizmu. Tym razem wojskowi sędziowie boją się samodzielnie i na własną odpowiedzialność sprawdzać siłę i wiarygodność dowodów.
Przyglądałem się wielu procesom, w których materiał dowodowy był słaby i nasuwał wiele wątpliwości. Ale sędziowie rozumiejący swoją powinność brali na własne barki uzupełnienia tych dowodów w trakcie przewodu sądowego. Temu, między innymi, służy przecież proces.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane