Biorąc pod uwagę to, co się dzieje na świecie, spadki na warszawskiej giełdzie były do przewidzenia. Nie jesteśmy autarkią ani wyspą szczęśliwości. Wiadomo było, że i nasze rynki finansowe ta sytuacja musiała dotknąć. Wiadomo, że nasza giełda będzie się zachowywać tak, jak inne giełdy regionu - mówi DZIENNIKOWI Marek Zuber, ekonomista i analityk rynków finansowych.
Obiektywnie nic się nie dzieje takiego, co miałoby spowodować aż takie spadki. To jest jakaś panika. W momencie, kiedy na rynku dominuje psychologia, niczego nie możemy być pewni. Równie dobrze możemy się obudzić w poniedziałek i na otwarciu będziemy mieli 10 proc. w górę! W tej chwili nie da się przewidzieć rozwoju wypadków.
Na szczęście nie grozi nam upadek żadnego polskiego banku i tym się wyróżniamy. Kondycja polskiej gospodarki z całą pewnością będzie bardziej spowalniać, niż się spodziewaliśmy, ale recesji czy trwałego załamania gospodarczego, nie powinniśmy się spodziewać. Jesteśmy w dość dobrej sytuacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|