Wolę mówić o tym, co się stanie. Prawdopodobnie nic mu się nie stanie. A dla mnie najbardziej satysfakcjonującym wyjściem byłaby reakcja minister Elżbiety Bieńkowskiej, która odpowiada za fundusze europejskie. Ona powinna powiedzieć, że Grażyna Gęsicka ma rację mówiąc o pewnej zapaści w wydawaniu funduszy z nowej puli (mimo dobrych wyników uzyskanych wspólnie z Gęsicką w przypadku poprzedniej transzy) i rację mają ci, którzy mówią też o zasługach Bieńkowskiej. Po drugie, jako kobieta powinna wyrazić solidarność z Gęsicką odcinając się od niedopuszczalnego chamstwa Palikota. Dla niego byłaby to dotkliwsza lekcja niż niekonkluzywne połajanki ze strony Zbigniewa Chlebowskiego.
Dyskusja wokół tej sprawy - np. wypowiedź Stefana Niesiołowskiego w programie „Kawa ma ławę” w TVN - pokazuje, że on w ogóle nie ma merytorycznej wiedzy na temat funduszy europejskich. On nie zrozumiał istoty sporu mówiąc, że Gęsicka kłamie. Pokazał żenującą nieprofesjonalność kogoś, kto pełni wysokie stanowisko wicemarszałka Sejmu. Do tego dochodzą ostatnie ataki Palikota na Jarosława Kaczyńskiego. Akurat pewnie Kaczyński, jak go znam, będzie się z tego śmiał. Streszczenie przez Palikota słów Nelly Rokity [o prywatnym życiu Kaczyńskiego- red.] , która ma kłopot z polską składnią i trochę tendencję z ześlizgiwaniem się w stronę prostackości, jest chamskie i stronnicze. Na Kaczyńskim te insynuacje nie zrobią wrażenia. Zresztą kogo to obchodzi - każdy z nas ma prawo być tym, kim chce. To kompromituje przede wszystkim Palikota.
Nie znam wypowiedzi Kutza. Różnię się często z nim poglądami, ale go cenię. On broni fighterów, ale ma jednak wyczucie stylu. Staram się myśleć konstruktywnie, co można zrobić w tej sytuacji. I jeżeli temu towarzyszy zignorowanie przez PO całkiem zasadnych uwag PiS na temat walki z kryzysem...
Tak. PiS przestrzega przed zbyt jednostronnym dbaniem o deficyt budżetowy w sytuacji, gdy kluczowe jest utrzymanie dynamiki sfery realnej. Na to samo zwracają uwagę też najlepsi ekonomiści, np. Krzysztof Rybiński czy Stanisław Gomułka. To była dobra okazja, by pokazać, że różnica poglądów oznacza złożoność problemu, a nie walkę o to, kto ma rację. Bieńkowska może teraz dać pierwszy impuls mówiąc do Gęsickiej: to było chamskie co pani zrobiono, ma pani rację co do naszych ostatnich kłopotów, bardzo bym chciała porozmawiać, może razem wymyślimy coś dobrego.
Ja jestem przyzwyczajona do tego, że robię to, co sama uważam za słuszne. Bieńkowska wygląda na osobę, która chyba jest w stanie coś takiego zrobić. Bo inaczej straci szacunek do siebie, a potem szacunek innych osób, takich np. jak ja.
Rząd przetrwa kryzys. Ludzie obniżyli oczekiwania względem władzy. Będą szukali oparcia w samych sobie. I wtedy dramatem dla Polski będzie to, że będziemy trwali jako społeczeństwo, ale nie będziemy mieli dość siły aby wygenerować z tego rozwój kraju. To, że PO zareagowała na propozycje ze strony PiS tak, jakby nic się nie stało - i być może tym Palikotem - to byłoby bardzo żałosne i niedobre dla wszystkich.
On jest wykalkulowany, ale w sposób przewidywalny, nudny. Demokracja medialna nie znosi nudy. A on sobie wyobraża - co opowiadał mi jeden z jego znajomych - że jego misją jest zdemaskowanie medialnego charakteru demokracji. Że błazen potrafi zdominować scenę. Ale się myli. Ludzie nie są idiotami. Nowoczesne media wymagają tempa i narracji, a nie statycznych inwektyw. A on się powtarza, ma obsesje. W sensie przedstawienia to jest marne, bez wewnętrznej dynamiki. Jeżeli to ma zastępować dyskusję, źle to świadczy o PO. I źle - jeśli jest tak, jak pan przypuszcza - że reakcją PO zamiast racjonalnej debaty z PiS było wprowadzenie w obieg medialny ten nudny, przewidywalny stek insynuacji Palikota. Bieńkowska mogłaby to przerwać. Co byłoby też sygnałem, że kobiety jako politycy są mniej manipulatorskie i mniej egocentryczne. I mam nadzieję bardziej solidarne w kwestii okazywania szacunku.
Być może PO myśli, że opłaci się jej to doraźnie. Na dłuższą metę tą dobrą i budzącą szacunek twarzą Platformy jest Jarosław Gowin. To pokazała jego praca w komisji bioetycznej. Młodych ludzi ze środowisk inteligenckich przyciąga do PO właśnie Gowin, a nie źle wychowany i krzykliwy błazen.