Dziennik Gazeta Prawana logo

Śpiewak: wzywam do bojkotu Palikota

11 stycznia 2009, 23:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To, że politycy używają wulgarnego języka, nie dziwi. Natomiast media decydują o jego upowszechnieniu. One bawią się tą sytuacja, to ich sposób istnienia. Stacje rywalizują o to, w której padną mocniejsze słowa. Jedynym sposobem na to, by temu zapobiec, jest niedopuszczanie takich osób do mediów, czyli ich świadomy bojkot towarzysko-medialny - mówi DZIENNIKOWI socjolog Paweł Śpiewak. W ten sposób skomentował ostatni wybryk Janusza Palikota.


Normy zostały jawnie przekroczone. To, co obserwujemy, to inne wydanie tego samego brutalnego języka, jakiego używał Andrzej Lepper. Gdy Lepper w którymś momencie przesadził, media zorientowały się i ograniczyły jego obecność, w ten sposób zmuszając do większej samokontroli języka.


To, że politycy używają wulgarnego języka, nie dziwi. Natomiast media decydują o jego upowszechnieniu. One bawią się tą sytuacja, to ich sposób istnienia. Stacje rywalizują o to, w której padną mocniejsze słowa. Jedynym sposobem na to, by temu zapobiec, jest niedopuszczanie takich osób do mediów, czyli ich świadomy bojkot towarzysko-medialny.


Skoro przez ostatnie dwa lata partia się go nie pozbyła, to znaczy, że go potrzebuje. A jego formuła językowa mieści się w formule rządzenia.


Nie widzę tu obłudy. Raczej szczerość do bólu.


Bo się dobrze znamy. A poza tym rzecz nie w osobie, ani nawet jednej partii, tylko modelu uprawiania polityki, w której wydarzenia medialne stają się ważniejsze od samej polityki. Palikoty się zmieniają. Królem poprzednich sezonów był Kurski, teraz pałeczkę pierwszeństwa przejął Palikot.


Chodzi o ochronę polityki przed postaciami, które istnieją tylko dlatego, że używają brutalnego języka. One prowadzą do przysłonięcia istoty polityki. Staje się ona polityką spraw nierealnych.


Pytanie minister Gęsickiej o to, czy fundusze unijne są właściwie wykorzystywane, jest realne. A mówienie "ona kłamie" czy "ona się prostytuuje" nie. Powinniśmy dyskutować o sprawach, a nie o cechach charakteru przeciwników politycznych.


Nie bardzo wiem, co osiągnęli posłowie komisji w stosunku do hucznych zapowiedzi. Moim zdaniem skończyło się na populistycznych hasłach. Natomiast problem komisariatu to trzeciorzędna sprawa, jakich każdy poseł załatwia kilkadziesiąt. Powinniśmy rozliczać go z konkretnych działań, a nie z tego, czy na konferencję przyniósł gumowego penisa.

*prof. Paweł Śpiewak, socjolog, publicysta, były poseł na Sejm z PO

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj