O tym, że kiedyś wróci do Prawa i Sprawiedliwości, o tym, jakie jego była partia popełniła największe błędy w minionym roku, i o tym, czy jest jeszcze na "ty" z Jarosławem Kaczyńskim - opowiada Ludwik Dorn w rozmowie z Piotrem Zarembą.
Po takich słowach opadają ręce. To są niezręczne usprawiedliwienia własnej jalowości politycznej, a ponadto mają aspekt komiczny: przypominają narzekania wędkarza, ze robak mu się sam na haczyk nie nadziewa.
Tusk milczał, potem zabrał głos. Ale nie zmuszał partii do zajmowania dwóch sprzecznych stanowisk. A jak było z traktatem lizbońskim? Jednego dnia był sukcesem, potem miał być odrzucony , potem przyjęty. Pan Kaczyński kazał mówić członkom partii najpierw, że kółko jest okrągłe, potem ze jest graniaste, a potem, ze okrągłe z niewielkimi kantami. Ludzie poddani takiej presji mogą tracić do siebie szacunek. I mają coraz mniej pewności, czy Polacy będą ich nadal szanować.
Cały wywiad ukaże się w jutrzejszym DZIENNIKU.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl