Dziennik Gazeta Prawana logo

Być cynglem "Wyborczej"

4 marca 2009, 13:01
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU/Inne
Oto kolejny pomnikowy (a może podręcznikowy) przykład dziennikarstwa, które nazywa się ostatnio "cynglowym". Konkretnie: tekst Pawła Wrońskiego z "Gazety Wyborczej", w którym autor cieszy się z odwołania Krzysztofa Skowrońskiego z szefowania radiowej "Trójce" - pisze Piotr Gursztyn.

Zawsze gdy czytam takie teksty, zastanawiam się, jak powstały. Nie wierzę we własną inicjatywę autorów, gdyż nie śmiem sądzić, by ktoś mógłby być aż tak mało inteligentny, aby sam z siebie pisać rzeczy, w których logika i etyka aż tak daleko odjeżdżają od rzeczywistości.

. Radość z odwołania bardzo sprawnego szefa przez ludzi Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony. Tytuł też dużo mówi: "Honor czy honorarium?".

>>> Piotr Zaremba: "Wyborcza" dopadła Skowrońskiego

Nie można było też powiedzieć, że był egzekutorem wyroków jak pewna jego koleżanka. Teraz to się zmieniło.

Pytanie: czy to wewnętrzna przemiana Pawła Wrońskiego, człowieka przecież już dojrzałego, czy jednak okoliczność zewnętrzna? Na przykład taka, że w trudnych czasach - masowych kilkusetosobowych zwolnień i zaciskania pasa - trzeba być jeszcze bardziej "agorowym", niż było się do tej pory. No bo przecież żadne niskie pobudki, np. strach, że można stracić pracę w redakcji, w której pracowało się prawie 20 lat.

Okoliczności towarzyszące tekstowi są jednak takie, że Tak samo jak na innych ludzi mediów, z którymi było jej nie po drodze. Logika zarzutów sprowadzała się do jednego: to skandal, że tacy ludzie mają jakieś audycje, że publicznie występują i ośmielają się mieć inne zdanie niż Agora. Konkretnych zarzutów nie było wcale. Sprowadzały się do tego, że Rafał Ziemkiewicz krytykuje Adama Michnika, a ktoś inny popiera lustrację.

>>> Mann broni Skowrońskiego

A kolejną okolicznością jest to, że Nie tylko w walce o dusze Polaków, ale też w dzieleniu reklamowego tortu. Dziennikarz piszący tekst taki jak ten o Skowrońskim naraża się zatem na kolejne pytanie: czy występuje jeszcze jako człowiek pióra, czy już jako rzecznik zarządu koncernu?

Wroński czepia się dziennikarzy, że dostawali "konfitury" za pracę w publicznych mediach. Ci właśnie, których on nazywa "propisowskimi". Dziwny zarzut: bo albo mieli pracować za darmo, albo ustąpić miejsca tym z "Wyborczej"? Wtedy nie byłyby to już konfitury, ale ciężko i sprawiedliwie zarobione pieniądze. Sam zresztą widziałem dziennikarzy "Wyborczej" podpisujących umowy o wypłacenie im honorariów za występy w programach TVP. Nie widziałem wówczas obrzydzenia na ich twarzach.

I to wszystko dostajemy podlane moralizatorskim sosem: "Władza zawsze będzie kusiła dziennikarzy. Tylko ci, co dali się skusić, powinni pamiętać o konsekwencjach" - pisze na zakończenie swego artykułu Paweł Wroński. Sojusznicy z LPR i Samoobrony nie będą teraz kusić dziennikarzy z "Wyborczej". Nie muszą. Ci sami przybiegną na jeszcze ciepłe miejsca. W imię wzniosłych haseł o dziennikarskiej misji. Założymy się, że tak będzie?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj