Biorąc pod uwagę doświadczenie w różnych dziedzinach, na stanowisku prezesa TVP najchętniej widziałbym . Był wybitnym publicystą, później prezesem telewizji,
który widział, jak wygląda polityka na co dzień i jakie są jej najgorsze pułapki. Teraz jest biznesmenem, więc zobaczył też, jak się robi pieniądze i jak należy funkcjonować i w tym
świecie. Uważam, że nie ma w Polsce drugiej osoby z tak wszechstronnym doświadczeniem.
Jego zaletą jest to, że działał w mediach w latach, gdy nie zajmowaliśmy się tym, co tak nieistotne, to były poważne czasy dziennikarskie. I jako jeden z nielicznych nie umoczył się w tzw.
kolorowej farbie. Byłaby więc szansa, że przypomni tamten standard i tamtą ciekawość, która była dużo sensowniejsza. Miałby szersze niż dotychczasowi prezesi spojrzenie na publicystykę,
dokument, film, a nawet serial. Tyle, że on tej posady nie przyjmie.
>>> Przeczytaj o projekcie nowej ustawy medialnej
Najlepszym prezesem byłoby tzw. "zwierzę telewizyjne", które wie, jak telewizja powinna wyglądać i czuje zarówno newsy, jak również widowiska telewizyjne. Potrafiłby także
umiejętnie balansować między filmem dokumentalnym a rozrywką. Według mnie . Ale go nie oddamy. To osoba, która posiada umiejętność balansowania w
repertuarze, znajduje uznanie w różnych środowiskach i potrafi je pogodzić. Ponadto nikt nie wie, jakie ma poglądy polityczne, co jest jego absolutną zaletą.
>>> Na razie TVP najbardziej przydaje się Romanowi Giertychowi
Najlepszy kandydat musiałby mieć bardzo silną osobowość i niekwestionowany autorytet. Powinien być artystycznie związany z mediami jak np. . Ale musiałby też być świetnym menedżerem, ponieważ jest to firma, którą w sensie finansowym trzeba przywrócić do życia, bo dziś jest w fatalnym
stanie.
Wydaje się jednak, że kolejna ustawa medialna nic nie zmieni. Nadal oddaje ona wszystko politykom i odwołuje się do dobrej woli, której tak naprawdę nie ma. W związku z tym nie widzę dobrego
kandydata na stanowisko prezesa telewizji publicznej. Problem w tym, że każdy kolejny zostanie uwikłany w politykę i poważni ludzie takiej oferty po prostu nie przyjmą. Szkoda więc wskazywać
przyzwoitych, mądrych ludzi, bo jeśli nawet znaleźliby się na tym stanowisku, szybko odejdą z niego poturbowani i oczernieni.
Skoro politycy nie mogą zrozumieć, że należy tej telewizji nadać sensowne kształty i chcą trzymać nad nią kontrolę, to będą ponosić za to odpowiedzialność.
Musiałaby to być osoba ciesząca się zaufaniem społecznym i grająca "sobą dla sprawy", a nie "sprawą dla siebie". Niestety stało się zasadą, że wszelkie
zmiany polityczne w Polsce, zawsze są widoczne na Woronicza. Telewizja publiczna powinna być jak trybuna ludu w starożytnym Rzymie. Prezes i telewizja muszą być związani ze społeczeństwem, a
nie z konkretną opcją polityczną. Pod względem charakteru przychodzi mi na myśl minister kultury . Choć w tym wypadku na swoją niekorzyść zbratał się on z
konkretną polityką.
Przede wszystkim powinien być człowiekiem prawym, dla którego najważniejsza jest informacja, a nie popieranie konkretnych polityków i zwalczanie innych. Musi więc być człowiekiem
charyzmatycznym.
Powiem wprost - . Znam się na telewizji jak mało kto. Ale zdaję sobie sprawę, że nikt mnie na to stanowisko nie nominuje. A szkoda.
Wówczas telewizja jakoś by wyglądała, bo co kolejny prezes, to coraz gorszy. Wiem, co w tej instytucji można i trzeba zrobić. Wiem też, w jaki sposób. Przez 13 lat byłam dyrektorem Teatru
Komedia, który wyciągnęłam z kryzysu, tak że stał się jednym z najlepszych w tamtym czasie. Za dobre go poprowadzenie dostałam medal 400-lecia stołeczności Warszawy.
Dla porównania powiem, że na telewizji znam się znacznie lepiej niż na teatrze.
Zdecydowałbym się wysunąć kandydaturę Jacka Żakowskiego. Był prezesem Polskiej Agencji Informacyjnej – i doskonale zna się na telewizji.