Nic dziwnego, że przejęty tą dobrocią zupełnie obcej kobiety wobec kolegi z rządu Donald Tusk nie może dojść do siebie. Mowę mu po prostu ze wzruszenia odjęło, gdy dowiedział się, jak wiele dobrego drzemie w ludziach z Żyrardowa. Rozumiem go doskonale, bo i mnie wzruszyły . Tylko bez kpin proszę, wszak tu „nie ma żadnego nepotyzmu”, jak jeszcze w sierpniu zeszłego roku zapewniał inżynier Pawlak. I snuł historyczne rozważania: „Jak patrzę na nagonkę na PSL, to przypomina mi się 1968 rok, kiedy dzieci próbowano ścigać za poglądy ich rodziców”. Tu pana inżyniera próbuje się ścigać za aktywność biznesową mamy emerytki. A to już nie jest zwyczajnym chamstwem. To gorzej, to walutowe opcje!
Zrozumieć to musiała również i oddała się temu, do czego została powołana, czyli tropieniu zakupów dorsza i innych gorszących przykładów korupcji. Pitera wzięła więc przykład z pozostałych małomównych polityków Platformy Obywatelskiej. Ale niesłusznie małomównych.
Tu pilnie sprawdzić trzeba: czy aby pensji nie płacą im w euro i czy nie porobili w tej sprawie żadnych opcji. A może tak być, bo sam widziałem kiedyś u Reszki niepolską monetę. Twierdził, że to ruble, ale ufać mu nie mogę, bo nie dał potrzymać. Ludzie ci podli nie zawahali się nawet napaść na człowieka tylko dlatego, że ma mamusię, jak zauważył nieoceniony Franciszek Stefaniuk.
Wzruszony Donald Tusk jak nikt inny rozumie, że dobroć, ba, miłość promować trzeba. Nie będzie więc napadał na Waldemara. Tym bardziej że niejedyny to jego wicepremier, którego życiowa partnerka wykazuje się dużą zaradnością.