Najwyraźniej widać, że Leo Beenhakker nie chce być zdymisjonowany, bo z pewnością nie utrzymywałby wciąż, że Polska nadal ma szansę awansować do mistrzostw świata z drugiego miejsca w grupie. Pytaniem jest tylko, czy w tej chwili opłaca się go odwoływać?
Dlatego nie jestem przekonany, by dymisja Beenhakkera coś zmieniła, tym bardziej że trzon reprezentacji stoi za nim. Również jego najwięksi oponenci w PZPN, a takim jest np. Antoni Piechniczek, poprawili swoje relacje ze słynnym Holendrem.
Sobotnia przegrana w Belfaście boli tym bardziej, że przegraliśmy także poprzedni mecz ze Słowacją. Poza tym przyczyną obu porażek był ten sam zawodnik - Artur Boruc. Pytanie brzmi najwyżej, na ile indywidualne błędy zawodników obciążają także trenera? Choć nie ma wątpliwości, że reprezentacja grała naprawdę kiepsko. Jednak byłbym sceptyczny wobec gilotynowania Beenhakkera od razu.