Dziennik Gazeta Prawana logo

"Prowincja bierze odwet na elitach"

12 października 2007, 13:24
Ten tekst przeczytasz w 56 minut
PiS to bodaj jedyna na świecie konserwatywna partia, która za nic ma społeczną hierarchię, tradycję, ład aksjologiczny, a nawet wartości chrześcijańskie, które porządkowane są przez zasadę miłości bliźniego.

Po raz kolejny można się było tego dowiedzieć od Ludwika Dorna (DZIENNIK 26-27.08, wywiad Joanny Lichockiej). PiS za nic też ma wiarę w to, że pamięć i tożsamość narodową zachowują przede wszystkim elity, że zmiana i społeczny postęp, nie wspominając o dobrobycie, zależą w dużym stopniu od ludzi wykształconych.

To, czym jest nasza kultura, to, że możemy być dumni z naszej troski o zachowanie postaw godnościowych, że możemy szczycić się naszymi powstaniami, wkładem w światową naukę, w dokonania „Solidarności to zasługa, w znacznym stopniu „wykształciuchów. To oni wzięli udział w Powstaniu Warszawskim i oni zdobywają Noble. To nie prowincja ani nie Radio Maryja, z którymi tak głęboko czuje się związany PiS, lecz intelektualne elity wprowadziły Polskę do Unii Europejskiej. I ich protest wobec obecnej władzy ją tam utrzyma.

Bez opiniotwórczej roli elit demokracja przeradza się w autorytaryzm i gubi dobro wspólne. Można je bowiem znaleźć nie w gabinetach knujących polityków, lecz w ramach debaty prowadzonej w głównej mierze przez „ludzi wykształconych z warstw wielkomiejskich, którymi tak gardzi Dorn. Kultura, jak twierdzą jej teoretycy, to dobra i wartości wytworzone przez elity, które się zdemokratyzowały i upowszechniły ku pożytkowi i rozwojowi wszystkich. PiS także.

Polska co prawda podniesie się po rządach tej partii, które na unijnych pieniądzach i wsparciu „prowincji mogą przetrwać tyle, ile rządy Gierka. Podobnie jednak jak za Gierka, Polska uwsteczni się pod rządami PiS na długie lata. Nie tylko dlatego, że stanie się „rzeczywistością intelektualnie jałową, bo cichnąć będą dyskusje, zniknie różnorodność (choćby w telewizji publicznej), pojawi się jakaś forma cenzury, a na pewno autocenzura. Nie chodzi też o technologie, rozwój przedsiębiorczości czy rynki kapitałowe. Chodzi o kapitał społeczny. Używam tego pojęcia w sensie umownym, mniej więcej tak, jak Dorn używa słowa „prowincja, mając zapewne na myśli elektorat PiS, od którego „oderwanie traktuje jako syndrom „wykształciuchostwa. Kapitał społeczny to poziom wzajemnego zaufania, trwałość autorytetów, duch i cnoty obywatelskie, poczucie dobra wspólnego oraz racjonalne zaangażowanie w debatę, która to dobro kształtuje.

Wyniki wyborcze wskazują na zwycięzców, ale ich wola nie jest tym samym co wola powszechna, a demokracja to nie tylko procedury i głosowania. PiS szukający prawdy tej akurat nie uznaje. Demokracja według PiS to nie przestrzeń debaty, gdzie artykułują się opinie, ścierają interesy i wartości, lecz butelka szampana, która należy się zwycięzcy po udanym wyścigu, w którym wszystkie chwyty były dozwolone. Cała przestrzeń polityczna ma należeć do zwycięzców, kto tego nie wie i z tego nie skorzysta, ten „niedojda. A PiS jak z dumą mówi Dorn „nie jest przecież partią niedojdów.

Machiavellizm na krótkich nóżkach
Niemal w każdym wywiadzie przeprowadzanym z liderami panującej koalicji pojawia się pytanie, jak to się dzieje, że partia, która szła do władzy z deklaracjami o rewolucji moralnej na ustach, mając tę władzę, nie tylko nie czyni rewolucji, ale i nie jest w stanie sprostać elementarnym standardom politycznej przyzwoitości. Chodzi o metody sprawowania władzy, jej ściśle partyjny cel, zwłaszcza zaś o przestępczy skład osobowy koalicji (Lepper i Beger).
Reszta zachłanności PiS na władzę okryta jest skrzętnie maską cynizmu. A to przywoływany jest argument „sukcesu, koniecznego w polityce, a to argument „legalności, a to argument wielkiej historii, która właśnie ruszyła. Gwałtownie jest również odrzucany zarzut przemocy, bo PiS nikogo przecież nie rozstrzelał. Nie ma trupów, nie ma gwałtu. Machiavellizm tego myślenia nie niepokoi Dorna, zwłaszcza że jest on przekonany, że władza PiS będzie trwała do końca świata i że nigdy nikt z jej uczestników nie znajdzie się po stronie opozycji. Machiavellizm ten ma jednak bardzo krótkie nóżki. Machiavelli nigdy nie doradzał pogardy jako środka sprawowania władzy, nie radził też wprowadzać nowych podziałów na już podzielone społeczeństwo. A Dornowi co prawda „włosy dęba stają na głowie, gdy słyszy o podziale Polski na „radiomaryjną i „łagiewnicką, ale sam wprowadza, wyraźnie normatywny, podział na „prowincję i „wykształciuchów, przy czym ta pierwsza kategoria społeczna ma status nadrzędny (niczym robotnicy w państwie komunistycznym), ta druga wyraźnie podrzędny, a nawet wrogi. To „rojowisko rozedrganych histeryków, w dodatku egoistyczne, narcystyczne, leniwe i oderwane. Od czego? Od ożywczej (a w każdym dla PiS) prowincji. Czytając Dorna, mam wrażenie, że słyszę Gomułkę.

Prowincjonalne mity
Dlatego PiS tak zależy na prowincji? Bo ta owładnięta jest przez pewne mity, które doskonale służą obecnej władzy.
Po pierwsze mit, że każdy, komu się powiodło, zawdzięcza swoje powodzenie cwaniactwu lub sile, która niewłaściwie dystrybuuje ludzkie losy. Wysoki status materialny, intelektualny czy społeczny jest nader często przedmiotem prowincjonalnej zawiści. Teraz ta zawiść ma swoją legitymizację. Każdy bogaty i wykształcony jest podejrzany, jeśli nie o wykradanie majątku narodowego, niewdzięczność (strajkujący lekarze) czy korupcję, to przynajmniej o narcyzm i niechęć wobec społecznej kooperacji. Każdy, kto nie popiera PiS, może się okazać „kapitalistą, „rewizjonistą lub „amerykańskim szpiegiem, o którym prowincja od dawna wiedziała, że istnieje i że szkodzi.

Mit drugi żywi się zasadą powszechnej podejrzliwości. Każdy sukces historyczny, każdy fakt ma jakieś podwójne dno. Nie mogło tak po prostu być, że ci, których nie lubimy, dokonali rzeczy wielkich. Trzeba ich zgnoić, pokazując, że podejrzliwi mają zawsze rację. „Solidarność jest prywatnym spiskiem Wałęsy, silną złotówkę zrodził skok na kasę Balcerowicza, a udane prywatyzacje trzeba cofnąć, bo to przez nie szerzy się bezrobocie i szara strefa.
Mit trzeci znany jest pod nazwą spiskowej teorii dziejów. Za wszystkim stoi układ. Już był czas, gdy za sprawą zasad poprawności politycznej, ludzie przynajmniej nie mówili (choć być może tak myśleli), że za wszystkim stoją Żydzi. Notabene, to właśnie tak wyśmiewane przez konserwatystów zasady poprawności politycznej powodują, że ludzie nie naśmiewają się z kalek. Dorn, oburzając się na tych, którzy dokuczają posłowi Gosiewskiemu z powodu jego inwalidztwa, zdaje się nie wiedzieć, że sam zniszczył broń, która przed takimi zachowaniami mogłaby jego kolegę ochronić. Bo niechęć do zasad poprawności politycznej jest wśród intelektualistów PiS ogromna.

Mit czwarty to przekonanie, że bieda i bezradność jest spowodowana przez korupcję innych. Korupcja i walka z nią jest najsilniejszym mitem żywicielem PiS-u, i nawet ludzie sceptycznie nastawieni do innych mitów temu akurat zdają się ulegać. Poziom korupcji w Polsce mamy zapewne wysoki, ale poziom i rezultaty walki z nią nader miałkie, jeśli porównać je z hucznymi zapowiedziami.

Mit piąty to wiara, że istnieje siła polityczna, która niczym Janosik, zabierze bogatym, odda biednym, odsłoni spisek, zamknie usta inteligentom, zorganizuje miss uniwersum, odda rolnikom rezerwy banku centralnego i zaspokoi wszelkie roszczenia, nie domagając się w zamian żadnych obowiązków. I oto jest.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że istnieje w Polsce ogromna grupa ludzi wyrzuconych na margines przez procesy transformacji. Nikt tej grupie dotychczas nie pomógł. PiS też nie, ale ją zagospodarował. Jednak pewność Dorna, że PiS udało się przekształcić odrzuconych w niezadowolonych jest na wyrost. Być może stanie się tak dzięki unijnym pieniądzom, które trafią na prowincję. Zasługa PiS będzie polegała na dystrybucji tych środków, do której partia będzie miała dostęp dzięki zaanektowanej ordynacji wyborczej. Póki co jednak, wiara prowincji w PiS jest wiarą w mit Janosika. Całkiem niedawno wierzono w inny mit. Kanclerza. Miller mu nie sprostał. Czy Kaczyński sprosta Janosikowi?

Być może, dlatego potrzebujemy w Polsce rządów PiS, by nie budować więcej polityki na mitach. Stoją one na drodze do społecznej dojrzałości i samodzielności i dotykają zwłaszcza grupy, o której tak ciepło mówi Dorn. Komuniści potrzebowali robotników i zawiedli się na nich. PiS potrzebuje prowincji i jej wiary w Janosikowe rządy, lecz zawiedzie się na nich prowincja. Nie dlatego, że nie zostaną spełnione jej roszczenia, lecz dlatego, że dojrzałość nie polega na zaspokajaniu roszczeń, lecz na uczeniu się samodzielności. A o tą na prowincji niesłychanie trudno. I to sprzyja partii Kaczyńskich.

Ale cena za zneutralizowanie owych mitów może okazać się zbyt wielka. PiS nie tylko bowiem żeruje na prowincjonalnych snach, ale żerując produkuje demony. Jest ich mnóstwo, wspomnę o trzech i pół (ze strachu).

Demon pustyni
W kraju prowadzona jest bezprecedensowa walka z autorytetami, o tyle podła, że dokonywana w imię prawdy. Jeśli będzie ona nadal prowadzona, w Polsce powstanie pustynia. Trudno będzie na niej coś zasadzić. Bartoszewski, Herbert, Kuroń, Skarga, Mazowiecki to niewątpliwe autorytety mojego pokolenia. Żadne szkalowanie tego faktu nie zmieni, a autorytety raczej wzmocni niż je osłabi. Młodsze pokolenie nie ma autorytetów, bo Giertych nie dość, że służy nielicznym, to jako minister edukacji nie wie, że opluwanie jednych autorytetów nie wzmacnia pozycji innych. Tym bardziej, że ich nie ma, a wymyślone in statu nascendi mogą się nie przyjąć. Pozostanie Jan Paweł II w dość wątpliwym towarzystwie trzeciorzędnych narodowych bohaterów, których na gwałt wnosi się teraz na pomniki, by zapełnić czymś horyzonty.

Kościół poważnie traktuje grzech acedii. Jego przyczyną był demon pustyni, a jego działanie polegało na odbieraniu sensu rzeczom. Świat pobawiony sensu nie jest warty życia, a niewiara w sens jest wymierzona w Boga, bo wszak wszystko, co stworzył, jest przepełnione sensem. Nasza historia też i różne są je ścieżki. Jeśli prowadzić nas po nich będą inkwizytorzy z IPN, dojdziemy do jałowej ziemi. Nie będzie nawet o czym rozmawiać. I tak zresztą już nie ma o czym, bo PiS wypuścił demona milczenia.

Demon milczenia
Dorn narzeka na brak komunikacji, a jednocześnie oświadcza, że „wśród krytyków mojej partii i tego rządu mamy do czynienia z rojowiskiem rozedrganych histeryków i tylko z jednym poważnym krytykiem (chodzi o Modzelewskiego). Właściwa komunikacja, według PiS, miałaby więc polegać na milczeniu lub przytakiwaniu głową. Wszyscy krytycy to „mocno ignorancka, egoistyczna, narcystyczna warstwa, „zasklepiona w egoizmie społecznym. Doprawdy trudno o większą zachętę do podjęcia dialogu. Tymczasem na świecie demokracje ewoluują z typu „vote-centric do „talk-centric (że posłużę się, jak premier Dorn, angielskim, jedyną „wykształciuchową słabością i jedynym atrybutem różniącym go od kolegów w rządzie). W demokracji chodzi o debatę i umiejętność uczestniczenia w niej. Ważna jest polityka argumentacji i perswazji, nie zaś manipulacji i przymusu. Owej cnoty zaangażowania w dyskurs, debatowania trzeba się uczyć. Tymczasem nie ma gdzie. W szkołach panować niedługo będzie demon narodowej kukły, wypuszczony przez Giertycha.

Demon kukły narodowej
Według Dorna „organizm, jakim jest naród, rozpełzł się. Podobnie jak państwo. Zbieraniem do kupy pierwszego organizmu zajmie się Ministerstwo Kultury, które przymierza się do produkcji kolejnego tysiąca pomników bohaterów narodowych, oraz Ministerstwo Edukacji, które zamierza sentymentalizować i aktywizować młodzież wokół „Roty (Dorn jako jedno z największych narodowych zagrożeń dostrzega proces regermanizacji Polski) i symboliki narodowej. Zbieraniem do kupy organizmu drugiego zajmie się prezydent, premier i urząd do spraw eksportu aureoli narodowej do sceptycznie nastawionych co do boskości Polski krajów unijnych. Te działania rządu, o których nie sposób pisać inaczej niż z pewną drwiną, doprowadzą do karykaturalizacji wizerunku Polski (nad którym honorową pieczę trzymają Wierzejski i kobieta sfinks, czyli minister Fotyga) oraz zaniku nowoczesnej edukacji. Ma ona bowiem niewiele wspólnego z XIX-wiecznym syceniem się patriotyzmem, zwłaszcza że cele, na które ów patriotyzm był nastawiony, zostały osiągnięte. Tymczasem w przeciwieństwie do narodowego powstańca obywatel to ktoś, kto prócz odwagi i sentymentu do szabli posiada takie cnoty jak praworządność, lojalność, aktywność, zdolność do rozpoznawania i respektowania praw innych, gotowość i umiejętność angażowania się w publiczny dyskurs, otwartość, wykształcenie, odpowiedzialność, krytycyzm. Tymczasem po ministrze, który dziś zajmuje się edukacją, zostanie demon narodowej kukły, a Polacy jak słusznie zauważa Dorn będą nadal mieli niską samoocenę.

Demon wcielony
Jest jeszcze jeden demon puszczony przez PiS, którego szkodliwości nie sposób przewidzieć, a który inkarnował się w postać Macierewicza. Zło, które ten wyrządzi, oceniać będą zapewne i przyszłe pokolenia.
Czy jest jakaś nadzieja na normalność, na postęp, na demokrację? Oczywiście „wykształciuchy. Może nie wyjadą, bo kochają ten kraj, może nie zniszczy ich Narodowy Instytut do Spraw Nauki, który właśnie powstaje, może nie obejmie ich bez reszty cenzura i listy prewencyjne telewizji publicznej? A jeśli obejmie, jeśli zniszczy, to i tak się odrodzą. Ta tak znienawidzona przez panujące elity warstwa odradza się jak feniks. Z popiołów i wbrew nim.

Magdalena Środa

----------------------------------------------------------
Magdalena Środa filozof, etyk. Zajmuje się historią idei etycznych, filozofią polityczną, problematyką kobiecą. Wykłada m.in. Gender Studies na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW. W rządzie Marka Belki (2004 2005) pełniła funkcję Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj