Partia wasza ma rozległe społeczne poparcie, czego wymiernym rezultatem były ostatnie wybory. Zagraniczni sojusznicy z sympatią przyglądają się działaniom waszej partii, niektóre proponowane przez was reformy uznają za nowatorskie w skali globalnej. Niechaj jednak, towarzysze, wszystkie te i liczne inne jeszcze sukcesy nie zawrócą nam w głowie.
Niechaj nie ogarnie nas - jak mawiał Józef Stalin - bolszewicki zawrót głowy. Tak jest: macie towarzysze powody do dumy, ale wróg nie śpi. Potwierdzające słuszność obranej drogi wydarzenia ostatnich dni pokazały zarazem jak trudna jest to droga; jak trudna jest droga rewolucji. Na tej drodze czają się zwolennicy dawnego porządku, są oni nieraz umocowani w rozmaitego rodzaju wrogich ośrodkach, często gęsto związani są z możnymi mocodawcami. Nie tylko jednak z ich powodu na drodze tej zdarzają się błędy i wypaczenia. Niektórzy towarzysze - działając zresztą nieraz w najlepszej wierze - też błądzą; zadaniem Partii jest naprostowanie ich ścieżek i wskazanie właściwego kierunku.
Towarzysze! Pragnę towarzyszom przypomnieć, że już w połowie lat 90. grupa starych towarzyszy ostrzegała Partię przed towarzyszem Lepperem. Głosy te były lekceważone i wyśmiewane. Starzy towarzysze wizjonersko zarysowywali niebezpieczne perspektywy, jakie niesie udział towarzysza Leppera w życiu publicznym, nie mówiąc o jego udziale we władzach państwowych. Jeden z powszechnie szanowanych starych towarzyszy skierował na łożu śmierci list do Partii, w którym przestrzegał przed bezwzględnością, samowolą, cynizmem, mściwością i manią wielkości towarzysza Leppera. List ten niestety do dziś znany jest jedynie bardzo wąskiemu gronu towarzyszy. Nie chciano go publikować, ponieważ nie chciano zamykać drogi przed niezwykle - bez względu na stosowane metody - oddanym sprawie towarzyszem. (Prawdę powiedziawszy podstawowe znaczenie miał fakt, że już wtedy szeregi zwolenników towarzysza Leppera rosły w tempie zastraszającym.)
Na wszelkie wątpliwości odpowiadano, iż towarzysz Lepper jest młodym, przydatnym na odcinku siania zamętu szturmowcem, na tym odcinku, powiadano, jego możliwości się kończą, jest to prosty wiejski towarzysz bez najmniejszych szans na awans do centrali. Krótkowzroczność, towarzysze, daleko idąca krótkowzroczność!
Co było dalej nie muszę wam, towarzysze, przypominać. Ostatnia (gdy było już na wszystko za późno) linia obrony towarzysza Leppera polegała, jak towarzysze doskonale wiecie, na eksponowaniu rzekomej metamorfozy towarzysza Leppera. Dzisiejszy towarzysz Lepper - powiadano - to całkiem inny towarzysz niż dawny towarzysz Lepper. Dzisiejszy towarzysz Lepper to poważny działacz, odpowiedzialny polityk, państwowiec pełen umiaru. Czy wyście towarzysze naprawdę nie widzieli, czy raczej nie chcieliście widzieć, że wszystkie te rzekome przemiany towarzysza Leppera to jest zwyczajne strojenie się w burżuazyjne piórka? Było to przecież widać gołym okiem: jakie solaria, jakie sklepy, jakie garnitury, jakie buty? Partyjne? Ludowe? Dajcie towarzysze spokój.
Nikomu nie wypominam - jako prosty ślusarz - pochodzenia, ale pewne rzeczy nie tylko włościanom nie przystoją. Nawiasem mówiąc podobna (choć bez galanterii) historia jak z towarzyszem Lepperem jest obecnie z towarzyszem Kurskim. Też bez przerwy słychać, że działania ryzykowne, młodzieńcze, brawurowe, nieraz kontrowersyjne, ale jest to towarzysz niezwykle oddany sprawie. Towarzysze, mam dla was jedną radę: przyglądajcie się ze szczególną uwagą towarzyszom „niezwykle oddanym sprawie”. Oni bywają niebezpieczni.
Opinia publiczna ani nie może wszystkiego wiedzieć, ani nie należy jej drażnić. To są dwie kardynalne cechy skutecznego sprawowania władzy. Nieopatrznie dopuściliście, towarzysze, do naruszenia tych dwu żelaznych zasad. Za sprawą nielojalności do opinii publicznej przedostały się obrazy i rozmowy, które żadną miarą nie powinny być ujawnione. I bez względu na to, jak teraz próbujecie towarzysze z tej sprawy wybrnąć, jak ją próbujecie wytłumaczyć, stała się rzecz jedna: naród otrzymał bezpośrednią transmisję z ćwiartowania wołu przy żłobie. Narodu takimi obrazami nie wolno drażnić. Każda transmisja z obecności przy żłobie jest drażniąca. Podobnie jak nie wolno narodu drażnić nadmiernością propagandową, zbyt brutalnym językiem propagandy, nachalnością ideową. Sami podejmijcie towarzysze odpowiednie decyzję, ja niczego wprost nie podpowiadam i nie sugeruję, ale za moich czasów taka działalność, jaką prowadzi towarzysz Kurski była demaskowana jako sabotaż partyjny.
Ja wiem, towarzysze, co wy chcecie powiedzieć. Wy chcecie powiedzieć, że najpierw do tolerowania, a potem do rządowej współpracy z towarzyszem Lepperem zmusiła was rozrabiacka postawa takich towarzyszy jak towarzysz Tusk, jak towarzysz Rokita, jak towarzysz Komorowski. Rozumiem was towarzysze, bo i mnie nie po drodze z chwiejnymi kosmopolitami. Jaki towarzysz Lepper był, taki był, ale reprezentował zdrowy instynkt. To jest, towarzysze niestety, złudzenie. Ja w mojej obecnej sytuacji mam wszelkie dane, by lepiej widzieć złudzenia, którym sam ulegałem. Nic mną obecnie nie kieruje poza bezinteresownością. Darujcie pryncypialny język. Jak niektórzy pamiętają, nawet do Prymasa zwracałem się per towarzyszu. To mi zostało i nawet tu gdzie jestem, inaczej nie umiem. Bądźcie zdrowi towarzysze. Żyjcie w pokoju!
"Towarzysze i Towarzyszki! Wydarzenia ostatnich dni dobitnie potwierdziły słuszność obranej przez was drogi. Polska nigdy w swych dziejach nie była krajem tak rozwiniętym, gospodarka - towarzysze - nigdy nie miała tak wysokich wskaźników, obywatelom żyje się coraz lepiej i dostatniej".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama