Donald Trump wstrząsnął rynkami finansowymi. Prezydent USA zapowiedział, że już w przyszłym tygodniu podwyższy cła na importowane z Unii Europejskiej samochody osobowe i ciężarowe do poziomu 25 procent. Amerykański przywódca oskarża Brukselę o nieprzestrzeganie wcześniejszych umów handlowych. Choć Trump nie podał konkretnych szczegółów naruszeń, jego komunikat jest jasny: Europa musi zapłacić więcej za dostęp do amerykańskiego rynku.
Francuski dziennik analizuje zachowanie Trumpa
Dziennik "Le Monde" analizuje przyczyny tej decyzji. Według gazety Trump realizuje dwa cele. Po pierwsze, chce ukarać Unię Europejską za zbyt wolne tempo podpisywania porozumienia handlowego z lata 2025 roku. Po drugie, jest to reakcja na ochłodzenie stosunków dyplomatycznych. Relacje na linii Waszyngton–Europa pogorszyły się po wybuchu wojny USA z Iranem. Państwa europejskie odmówiły wówczas udziału w amerykańskich operacjach wojskowych. Teraz Trump wystawia za to rachunek ekonomiczny.
Cios w serce europejskiego przemysłu
Nowe cła to fatalna wiadomość dla producentów aut, którzy już teraz zmagają się z kryzysem. Dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów (ACEA) są alarmujące. W 2024 roku aż 22 procent eksportu z Europy trafiało właśnie do USA. Największe straty poniosą niemieckie firmy motoryzacyjne, dla których rynek amerykański jest kluczowy. Dla wielu zakładów w Niemczech tak wysokie cła mogą oznaczać konieczność ograniczenia produkcji lub masowych zwolnień.
Pokaz siły Trumpa?
Francuscy dziennikarze zauważają, że Trump chce udowodnić swoją dominację. Część krajów uznała wcześniejszy wyrok Sądu Najwyższego USA (znoszący niektóre cła) za koniec konfliktów. Prezydent USA wyprowadza ich z błędu. Poprzez nowe restrykcje pokazuje, że nadal "rządzi i dzieli" w handlu światowym i nie stracił nic ze swojej zdolności do odstraszania partnerów handlowych.
Europa przyzwyczajona do ciosów
Mimo groźnych zapowiedzi, rządy europejskie na razie wstrzymują się z gwałtownymi reakcjami. "Le Monde" zauważa, że Bruksela przyzwyczaiła się już do nagłych i nieprzewidywalnych ruchów Donalda Trumpa. Kraje UE czekają, czy prezydent USA faktycznie zrealizuje swoją groźbę, co – jak pokazała historia – nie zawsze ma miejsce.