Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rokita musi pamiętać, że partia to zespół"

12 października 2007, 14:28
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
"Jestem gotów współpracować z każdym w Polsce bez wyjątku: od Kaczyńskiego po Leppera, od Pawlaka do Olejniczaka, jeśli to przynosi jakieś korzyści zwykłemu człowiekowi" - mówi Donald Tusk w rozmowie z "Faktem".
Anita Sobczak: Odczuwa pan satysfakcję po wygranej Hanny Gronkiewicz-Waltz w stolicy?
Donald Tusk: Tak i to z dwóch powodów. Po pierwsze, nasze zwycięstwo oznacza, że wielu wyborców, nie tylko w Warszawie, ale również w całym kraju, zgadza się z naszą oceną tego, co się od roku dzieje w Polsce. Dlatego zwycięstwo Hanny Gronkiewicz-Waltz to wielka polityczna satysfakcja. Wielu mówiło: "Kto wygra w Warszawie, ten wygra wybory samorządowe w Polsce". No i stało się. Ale mam też drugi powód do satysfakcji, bardziej osobisty. Otóż w pierwszych miesiącach kampanii, było wielu sceptycznie oceniających kandydaturę Gronkiewicz-Waltz, także w samej PO. Byłem w tej sprawie wyjątkowo uparty. Jej zwycięstwo potwierdziło więc, że Platforma idzie dobrą drogą i że mam intuicję polityczną.

Sondaże w ostatnich dniach nie dawały wam jednak zwycięstwa.
Wyścig sondażowy był dla mnie jak czarny sen, bo do złudzenia przypominał sytuację sprzed roku. Co prawda dwa tygodnie temu w wyborach do sejmików wojewódzkich PO wygrała, ale był moment, przed drugą turą, kiedy poczułem pewien niepokój. Dlatego wynik w Warszawie, poza satysfakcją, przyniósł też ulgę.

Mówi pan, że coraz więcej wyborców popiera PO, ale wybory, po których możecie przejąć władzę, są za trzy lata. Jaki ma pan plan, żeby nie stracić zdobytego już kapitału?
Strategia, którą obrałem po ostatnich wyborach parlamentarnych, sprawdziła się, dlatego nie ulegnie zmianie. Będziemy konsekwentną i twardą opozycją. Wierzę, że wygra ten, kto celniej, skuteczniej i bardziej przekonująco obnaży słabość władzy. Nie będzie to trudne, bo okazało się, że mamy potencjał zwycięzcy. Nowością - jeszcze nie do końca docenianą - jest współpraca z PSL. W oparciu o PO i PSL można myśleć o budowie w przyszłości poważnego centroprawicowego, umiarkowanego rządu. Cel to niełatwy, ale osiągalny.

A czy strategia PO na zwycięstwo przewiduje współpracę także z lewicą?
Po tych wyborach samorządowych udowodniliśmy, że Platforma ma duże zdolności koalicyjne. Tak dużemu stronnictwu jak PO współpraca z inną partią nie zagraża w sensie ideowym, nie musi wpływać na zmianę programu, nie wiąże się z programową kapitulacją. Dlatego nie wykluczam partnerstwa z żadną partią polityczną, pod warunkiem, że to partnerstwo da Platformie poważną szansę na zmiany w kraju zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Nie obawia się pan, że współpracując np. z lewicą, nawet jeśli zyskacie część zwolenników, dla bardziej konserwatywnego elektoratu okaże się to nie do przyjęcia?
Wybory w Warszawie tego nie potwierdzają. PO w samorządach współpracuje czasami z PiS, czasem z SLD, czasem z PSL, ale zawsze z korzyścią dla rządzonych. Jestem więc gotów współpracować z każdym w Polsce bez wyjątku: od Kaczyńskiego po Leppera, od Pawlaka do Olejniczaka, jeśli to przynosi jakieś korzyści zwykłemu człowiekowi. Dziś oczekujący rozsądku i spokoju elektorat zraził się do PiS. Dlatego głosował na Platformę. Potwierdziło się to w wielu miejscach podczas wyborów samorządowych.

A co będzie w Warszawie? Wojciech Olejniczak powiedział już, że oczekuje od PO konkretnych propozycji, Marek Borowski stwierdził, że Warszawa będzie lepiej zarządzana, jeśli w radzie miasta powstanie koalicja lewicy i PO. Zdecydujecie się na formalną koalicję z Lewicą i demokratami w stolicy?
W sejmikach wojewódzkich, tak jak w parlamencie, do rządzenia konieczne są koalicje. Prezydenci, burmistrzowie czy wójtowie mają bardzo dużo władzy, dlatego w radach miast czy gmin koalicje nie są bezwzględnie konieczne. Chciałabym, żeby nasi prezydenci, burmistrzowie i wójtowie byli niezależni. Będę więc radził Hannie Gronkiewicz-Waltz i innym prezydentom, żeby rządzili samodzielnie. Kandydatka PO najważniejszą koalicję zawarła z wyborcami, także z tymi z lewicy.

Z jednej strony mówi pan, że jest w stanie współpracować z każdym, ale odradza pan tego w miastach...
Silny może współpracować z każdym. Jeśli w przyszłym Sejmie nie będziemy mieli większości, będzie to oznaczało potrzebę zawarcia koalicji. I wtedy będziemy rozmawiać z partnerem, który najbardziej będzie skłonny realizować program Platformy. Natomiast w przypadku miast proponowałbym uzgadnianie z radnymi i z prawa, i z lewa konkretnych spraw, a nie zawieranie koalicji.

Czy to nie schizofrenia? Czy nie możecie powiedzieć otwarcie: współpracujemy z tą a tą partią na każdym szczeblu? Skoro jest pan gotów jako szef PO współpracować w przyszłym Sejmie z lewicą, to czemu teraz np. w Warszawie nie postawić sprawy jasno?
Bo sprawa nie jest jasna. Proszę nie wyręczać mnie w deklaracjach. Tam, gdzie Platforma wygra i będzie silna, będzie też gotowa do współpracy z każdym. Czy to będzie PiS czy SLD dla mnie kolejność jest nieistotna, jeśli te partie będą gotowe do partnerskiej współpracy. Nie będę jednak namawiał PO, żeby bez wyraźnej potrzeby demonstrowała jakąś sympatię w prawo czy lewo. Jeśli warszawiakom potrzebna będzie koalicja PO z SLD, to warszawiacy ją zaakceptują. Jeśli się okaże, że z lewicą nie można sensownie współpracować, poszukamy innych partnerów.

Politycy PiS wieszczą, że ewentualna koalicja PO-SLD to powrót do układu warszawskiego.
Trzeba warszawiakom przypomnieć, że wspólnie z Hanną Gronkiewicz-Waltz radykalnie rozprawiłem się z częścią samorządowych działaczy PO. Rozbiłem układ warszawski, natomiast wielu tych ludzi trafiło pod skrzydła Lecha Kaczyńskiego, kiedy był prezydentem Warszawy. To jest klasyczna propaganda PiS.

Hanna Gronkiewicz-Waltz w pierwszych słowach po ogłoszeniu wyników podziękowała Kwaśniewskiemu, co premier Kaczyński skomentował, że wraca stare.
PiS już stracił cnotę antykomunizmu, rządząc Polską w sposób socjalistyczny wspólnie z Samoobroną i politykami nie tylko dawnej PZPR, ale i SLD. A nie słyszałem słów skruchy, czy tłumaczenia się z tego radykalnego zwrotu PiS w lewo. Jeśli Jerzego Kropiwnickiego w Łodzi popiera Marek Belka, SLD-owski premier, a prezydent Kwaśniewski popiera Hannę Gronkiewicz-Waltz, to w tych pojedynkach mamy remis. Natomiast jeśli chodzi o premiera jest jak widać zdruzgotany wynikiem w Warszawie. Jego słowa pokazują, że bardzo źle znosi porażki, a tę zniósł fatalnie. Chyba dlatego wypowiada opinie dyktowane emocjami, a nie rozumem.

Kiedy zamierza pan po męsku jak pan zapowiadał porozmawiać z Janem Rokitą?
W historii Platformy minione dni i tygodnie były kluczowe. Po wygraniu wyborów do sejmików byliśmy już o włos od mocnej puenty wygrania wyborów warszawskich. I wtedy nagle Jan Rokita poparł kandydata PiS w Krakowie. W przyszłości od wszystkich polityków Platformy będę oczekiwał maksymalnej odpowiedzialności i skupienia się na tym, co wspólne. Ocenimy, jakie skutki przyniosły niespodziewane deklaracje Jana Rokity.

Jakieś konsekwencje?
Kluczowe jest, żeby Jan Rokita uznał, że partia polityczna to drużyna. Znam się na piłce nożnej i wiem, czym różni się gra zespołowa od indywidualnej. Jako szef tej drużyny chciałbym mieć w niej jak najwięcej gwiazd, ale bezwzględnie podporządkowanych działaniu wspólnemu. Lojalność wobec wspólnej wizji zwycięstwa jest tu najważniejsza. Kto tego nie zrozumie, trafi na ławkę rezerwowych.

Będzie pan rekomendował Jana Rokitę na szefa klubu?
Zaproponuję klubowi i zarządowi PO bardzo poważną rozmowę o tym, co się zdarzyło. Po raz pierwszy bardzo twardo postawię warunki zakładające współpracę wszystkich na rzecz dobra wspólnego. Zobaczymy, czy wszyscy są gotowi te warunki spełnić. Jeśli nie, będziemy szukali nowych ludzi, bo tych w Platformie jest dzisiaj bardzo wielu.
Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj