Dziennik Gazeta Prawana logo

Pożegnanie z Kaczorem, przywitanie z Gąską

13 października 2007, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Cała opozycja i plejada komentatorów natychmiast po głosowaniach nad zmianami w konstytucji i po rezygnacji Marka Jurka przystąpiła do czynności rytualnych - pisze w "Fakcie" publicysta Maciej Rybiński.
To znaczy do żegnania się z Jarosławem Kaczyńskim, PiS-em, koalicją, rządem, parlamentem i witania się z Gąską, czyli nowymi wyborami. Pęknięcie, rozłam, rozpad. Katastrofa i upadek. Przypomina to trochę tańce i śpiewy Buszmenów, które mają sprowadzić deszcz. Walenie w tam-tamy, tupanie w piasek, rytmiczne porykiwania i susza. Taka magia oddziałuje na ludzi, zwłaszcza tych, którzy w nią wierzą i w niej uczestniczą. Natomiast nie działa na rzeczy, zjawiska i fakty, bo do tego nie magia jest potrzebna, ale działanie, do którego niezbędna jest siła i punkt oparcia.

Nie pamiętał o tym marszałek Marek Jurek, który chciał zmienić konstytucję przy pomocy magii, Giertycha i grupy wiernych posłów. I poniósł klęskę. Poseł Zawisza określił Jurka jako najszlachetniejszego polityka. Być może miał rację, tyle tylko, że szlachetność w polityce nie gwarantuje sukcesu. Warunkiem sukcesu jest skuteczność. Zwolennicy całkowitego zakazu aborcji, tak z ręką na sercu, po drugiej setce wódki przyznaliby zapewne, że woleliby, aby Marek Jurek mniej był szlachetny, a bardziej skuteczny. Zresztą z zachowań i gestów marszałka można było odczytać sporą dozę pychy. Smutne. W pogoni za dobrem absolutnym moralnie Marek Jurek wybrał polityczne większe zło. Także w kwestii aborcji, bo ta kwestia już do końca kadencji Sejmu będzie martwa. A w następnej - Bóg raczy wiedzieć, czyli czarna magia.

Światopoglądowo znacznie ciekawsza była konwencja Platformy Obywatelskiej, na której Andrzej Olechowski, w ramach obowiązkowych ćwiczeń magicznych nazwał dzisiejszą Polskę haniebnym reżimem. Pewnie dlatego Rzeczpospolita jest reżimem i do tego haniebnym, że Olechowski powiedział to i poszedł spokojnie na kolację. Nie został aresztowany, nie pobili go nieznani sprawcy, nie spotkały go żadne represje. Hańba takiemu reżimowi.

W PRL jednak było lepiej, ówczesny reżim okazywał zainteresowanie i troskę obywatelom zaangażowanym politycznie, do zejścia włącznie. Ale Andrzej Olechowski nigdy nie nazwał ówczesnej władzy reżimem, i do tego haniebnym. Daje mu to wyjątkowe prawo moralne do potępiania demokracji parlamentarnej i konstytucyjnej, w której panuje taki zamordyzm, że nawet marszałek Sejmu nie może dowolnie zmieniać Konstytucji.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj