Generał Wojciech Jaruzelski, którego prokuratorzy IPN skarżą za stan wojenny, powinien co prędzej uklęknąć w kątku i pokornie zmówić tradycyjną, polską modlitwę: Panie, strzeż mnie od przyjaciół, bo od wrogów sam się uchronię - pisze Maciej Rybiński, publicysta "Faktu".
Nie ma nic gorszego niż przyjaciele z dawnych czasów, którzy w dodatku chcą dobrze. Były prezydent byłego Związku Radzieckiego i były sekretarz generalny byłej
KPZR Michaił Gorbaczow ma zamiar napisać do polskiego Sejmu list w obronie Jaruzelskiego. Świetny pomysł. Gorbaczow wyobraża sobie, że cieszy się dziś w polskim Sejmie takim samym autorytetem
jak Breżniew w czasach, gdy marszałkiem Sejmu był Gucwa. Że słowa płynące z Moskwy nadal są w Polsce odbierane jak listy pasterskie i natychmiast zmieniają się w ciało.
Widocznie Gorbaczow sądzi, że Związek Radziecki zza grobu nadal jest w stanie wpływać skutecznie na bieg spraw publicznych w Priwislanskim Kraju. W takim razie ten epistolograficzny zamiar potwierdza jego talenty jako polityka. Mogę sobie wyobrazić, jakie rozsierdzenie musi wywołać taka obrona byłego wasala przez byłego suwerena wśród posłów, chyba nie wyłączając tych z SLD.
Ponieważ nie odczuwam wobec Jaruzelskiego sympatii, bardzo żałuję, że w obronę nie mogą go już wziąć inni przywódcy wielkiej rodziny bratnich krajów socjalistycznych. Ani Ceausescu, rozstrzelany pod płotem, ani Honecker, skazany i zmarły na emigracji w Chile, ani Husak, który też odsiedział swoje. Nie doczekali, niestety, i nie mogą napisać listów do Sejmu. Doprawdy, szkoda. Mając takich obrońców, Jaruzelski już by się nie wywinął.
Natomiast wypowiedź Leonida Słuckiego, delegata Dumy rosyjskiej do Rady Europy, mieści się w kategoriach humoru absurdalnego. Słucki oświadczył, że Polacy oskarżając Jaruzelskiego, są małostkowi, ponieważ generał nie kierował żadną juntą, lecz promował gorliwie interesy państwa polskiego w Europie. Co prawda, to prawda, sam widziałem, jak promował w Paryżu, kiedy do Pałacu Elizejskiego wprowadzono go wejściem dla dostawców, a kapitan statku wycieczkowego na Sekwanie odmówił wpuszczenie generała na pokład. Był to czas, w którym Czcigodny Jubilat Jan Pietrzak (40 lat na scenie kabaretu Pod Egidą) twierdził, że te trzaski i wycia, które słychać w odbiornikach zamiast Wolnej Europy, to są światowe echa przemówienia Jaruzelskiego.
Owszem, pozycja Polski w Europie była za Jaruzelskiego wyjątkowa, bo cała Europa przysyłała Polakom paczki żywnościowe. Leonid Słucki przekonuje nas, że w latach rządów Jaruzelskiego był w Polsce widoczny wzrost gospodarczy. Widocznie poseł do Dumy uznał pomoc humanitarną jak dla kraju Trzeciego Świata za czynnik wzrostu PKB. Ale trochę racji Słucki ma - nie było bezrobocia, bo przy samym rozdziale kartek zatrudniano 140 tysięcy osób. Było też widać poprawę - w roku 1984 miesięczny przydział cukru podniesiono do 3 kilogramów na osobę.
Skoro już w Moskwie szukają argumentów, to ja się też dołożę. Jaruzelski nigdy nie był małostkowy. 21 maja 1987 roku generał tak wyjaśniał Hermannowi Axenowi, członkowi biura politycznego SED, kulisy zabójstwa księdza Popiełuszki. Dokładny cytat: "Potem znalazło się w szeregach bezpieczeństwa paru rewolucjonistów, którzy zabili klechę, wzmacniając nie partię, ale Kościół". Piotrowski i inni zostali zatem skazani za osłabienie partii i wzmocnienie Kościoła. Jestem pewien, że Axen, gdyby żył, też napisałby list do Sejmu. Co do Piotrowskiego, nie jestem pewny.
Widocznie Gorbaczow sądzi, że Związek Radziecki zza grobu nadal jest w stanie wpływać skutecznie na bieg spraw publicznych w Priwislanskim Kraju. W takim razie ten epistolograficzny zamiar potwierdza jego talenty jako polityka. Mogę sobie wyobrazić, jakie rozsierdzenie musi wywołać taka obrona byłego wasala przez byłego suwerena wśród posłów, chyba nie wyłączając tych z SLD.
Ponieważ nie odczuwam wobec Jaruzelskiego sympatii, bardzo żałuję, że w obronę nie mogą go już wziąć inni przywódcy wielkiej rodziny bratnich krajów socjalistycznych. Ani Ceausescu, rozstrzelany pod płotem, ani Honecker, skazany i zmarły na emigracji w Chile, ani Husak, który też odsiedział swoje. Nie doczekali, niestety, i nie mogą napisać listów do Sejmu. Doprawdy, szkoda. Mając takich obrońców, Jaruzelski już by się nie wywinął.
Natomiast wypowiedź Leonida Słuckiego, delegata Dumy rosyjskiej do Rady Europy, mieści się w kategoriach humoru absurdalnego. Słucki oświadczył, że Polacy oskarżając Jaruzelskiego, są małostkowi, ponieważ generał nie kierował żadną juntą, lecz promował gorliwie interesy państwa polskiego w Europie. Co prawda, to prawda, sam widziałem, jak promował w Paryżu, kiedy do Pałacu Elizejskiego wprowadzono go wejściem dla dostawców, a kapitan statku wycieczkowego na Sekwanie odmówił wpuszczenie generała na pokład. Był to czas, w którym Czcigodny Jubilat Jan Pietrzak (40 lat na scenie kabaretu Pod Egidą) twierdził, że te trzaski i wycia, które słychać w odbiornikach zamiast Wolnej Europy, to są światowe echa przemówienia Jaruzelskiego.
Owszem, pozycja Polski w Europie była za Jaruzelskiego wyjątkowa, bo cała Europa przysyłała Polakom paczki żywnościowe. Leonid Słucki przekonuje nas, że w latach rządów Jaruzelskiego był w Polsce widoczny wzrost gospodarczy. Widocznie poseł do Dumy uznał pomoc humanitarną jak dla kraju Trzeciego Świata za czynnik wzrostu PKB. Ale trochę racji Słucki ma - nie było bezrobocia, bo przy samym rozdziale kartek zatrudniano 140 tysięcy osób. Było też widać poprawę - w roku 1984 miesięczny przydział cukru podniesiono do 3 kilogramów na osobę.
Skoro już w Moskwie szukają argumentów, to ja się też dołożę. Jaruzelski nigdy nie był małostkowy. 21 maja 1987 roku generał tak wyjaśniał Hermannowi Axenowi, członkowi biura politycznego SED, kulisy zabójstwa księdza Popiełuszki. Dokładny cytat: "Potem znalazło się w szeregach bezpieczeństwa paru rewolucjonistów, którzy zabili klechę, wzmacniając nie partię, ale Kościół". Piotrowski i inni zostali zatem skazani za osłabienie partii i wzmocnienie Kościoła. Jestem pewien, że Axen, gdyby żył, też napisałby list do Sejmu. Co do Piotrowskiego, nie jestem pewny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|