Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mój plan dla Europy"

13 października 2007, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jestem zwolennikiem metody brzytwy Ockhama, czyli maksymalnego upraszczania. To klucz do demokratycznego sukcesu zjednoczonej Europy. Jednym z głównych powodów "nie" w referendum była nieczytelność tekstu, który Francuzi dostali do oceny" - pisze w "Fakcie" Francois Bayrou, kandydat na prezydenta Francji
Kluczem do rozwiązania najważniejszych problemów Francji jest nadanie im wymiaru europejskiego. Nie ma tematu dotyczącego przyszłości Francji, który można by rozwiązać w satysfakcjonujący sposób jedynie na poziomie narodowym. Zjednoczona Europa to oczywiście wiara w sukces, zaangażowanie, ideały, ale także konieczność. Byłbym niezmiernie szczęśliwy, gdybym stanął na czele rodziny, która ma w swoich szeregach Roberta Schumanna i która wierzy w Europę.

Nie ma przyszłości dla Francji bez projektu europejskiego, uproszczonego, zrozumiałego dla wszystkich. I bez wybranych przez Francuzów rządzących, mających wiarę w idee europejskie i chęć do ich realizacji. Jedną ze sfer życia publicznego, która bezwzględnie wymaga dyskusji, jest gospodarka i kwestia wzrostu gospodarczego. Polityka wzrostu powinna być planowana wspólnie z europejskimi partnerami przynajmniej na poziomie strefy euro. Nie wyobrażam sobie też, aby polityka gospodarcza była tworzona bez udziału obywateli.

Kolejnym problemem jest kwestia energii. Dziś znajdujemy się na drodze do kryzysu energetycznego spowodowanego brakiem równowagi pomiędzy zaopatrzeniem i zapotrzebowaniem na energię. Z jednej strony należy się zastanowić, jak zapewnić ciągłość dostaw, z drugiej jak zróżnicować produkcję energetyczną. Czy można sobie wyobrazić rozmowy pomiędzy Rosją - producentem gazu, a nami - krajem konsumenckim, jako dialog pomiędzy dwoma krajami? W związku z obecną postawą Rosji, która postanowiła na nowo upolitycznić dostawy energii, prowadzenie rozmów na szczeblu europejskim jest nieodzowne.

Ochrona środowiska również powinna być traktowana jako problem europejski. Podpisaliśmy zobowiązania z Kioto, lecz wciąż jesteśmy daleko od ich realizacji. Załóżmy nawet, że zaprzestalibyśmy całkowicie emitować gazy cieplarniane. Czy poprawiłoby to stan atmosfery we Francji? Nie, wiatry nie respektują granic państwowych. Dlatego to zadanie też wymaga działań na szczeblu europejskim!

Istnieje ogromny rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami obywateli i sposobem, w jaki o powyższych problemach się dyskutuje. Potrzebujemy właściwej analizy wyniku referendum w sprawie traktatu konstytucyjnego, głębokiej i precyzyjnej refleksji nad tym, co się wydarzyło, bez unikania konfrontacji. Według mnie, wynik referendum to efekt postrzegania przez Francję nowoczesności. Francuzi utożsamili zjednoczoną Europę z rozwojem świata, odnieśli wrażenie, że rządzący chcieli się posłużyć Europą, aby narzucić pewną konkretną drogę rozwoju.

Poczuli tym samym, że Europa to ograniczenie, które nie odpowiada ich oczekiwaniom. Obywatele francuscy zakomunikowali w referendum dwie rzeczy. Po pierwsze: nie zmusicie nas do zaakceptowania projektu, który nam nie odpowiada. Nie pozwolimy ekspertom odebrać nam prawa wyboru społeczeństwa, które chcemy tworzyć. Po drugie: wymiar projektu, który jest wymiarem handlowym, finansowym, ultraliberalnym, nie odpowiada naszym nadziejom i wartościom.

Jestem zwolennikiem metody brzytwy Ockhama, czyli maksymalnego upraszczania. To klucz do demokratycznego sukcesu zjednoczonej Europy. Jednym z głównych powodów "nie" w referendum była nieczytelność tekstu, który Francuzi dostali do oceny. Co więcej, nie wystarczy zrozumieć tekst, należy jeszcze wiedzieć, w jaki sposób będzie on w rzeczywistości wpływał na Europę, jej mieszkańców i rządzących.
Poza uproszczeniem projekt powinien też jasno stwierdzać, jakie jest powołanie Europy, jakim oczekiwaniom ma ona odpowiadać.

Zasady, zminimalizowana liczba reguł, na jak najmniejszej liczbie stron. Chodzi o coś, co każdy będzie mógł przeczytać. Dopiero z takim projektem należy zaczynać ratyfikację. Te kraje, które nie wypowiedziały się na temat traktatu, powinny mieć szansę to zrobić, nawet jeśli odpowiedzą "nie"! Ta wizja pewnie nie spodoba się specjalistom od rzeczywistości europejskiej, ale uważam, że nie należy zakładać sobie opaski na oczy. Musimy stawić czoła przekonaniom opinii publicznych krajów Unii, pracować z prawdziwymi społeczeństwami, a nie wyobrażeniami o nich.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj