MAŁGORZATA WERNER: Szwecja jako pierwszy kraj na świecie wprowadziła w 1979 roku zakaz bicia dzieci. Jakie przyniosło to efekty?
STAFFAN JANSON: Prawny zakaz kar cielesnych był tylko jednym z kamieni milowych na drodze do zmiany postaw i zachowania szwedzkich rodziców. A zmiana ta jest - moim zdaniem - jedną z
największych przemian świadomości społecznej w dziejach.
Badania z lat 60. pokazują, że ponad 90 procent Szwedów nie widziało wówczas nic złego w stosowaniu kar cielesnych, takich jak dawanie klapsów małym dzieciom. Co więcej, chętnie je wymierzało. Teraz pod wpływem kampanii przeciwko maltretowaniu dzieci, w tym również wprowadzeniu prawnego zakazu, ponad 90 procent szwedzkich rodziców uważa bicie dzieci za naganne i nigdy tego nie robi.
Dzięki temu znacząco spadła liczba przypadków znęcania się nad dziećmi, a jeśli już dochodzi do takich tragedii, są one znacznie szybciej wykrywane. Szwedzi zwracają także baczniejszą
uwagę na traktowanie najmłodszych.
Jakie więc metody wychowawcze stosują szwedzcy rodzice?
Jeśli chodzi o bardzo małe dzieci, próbują odwrócić ich uwagę od problemu, który wywołał płacz albo
histerię. Zamiast uderzyć dziecko, co jest zawsze wyrazem najwyższej rodzicielskiej bezradności, starają się sprawić, by jak najszybciej zapomniało o przyczynie niezadowolenia czy złości i
zainteresować je czymś innym.
Na ogół jest to niezbyt trudne, bo maluchy nie potrafią na niczym długo skupić uwagi. Wystarczy po prostu odejść na chwilę od dziecka albo pokazać coś ciekawego.
A starsze dzieci?
Tu sprawa jest trudniejsza. Proste odwracanie uwagi oczywiście nie zadziała, bo dzieci bardzo szybko przejrzą intencje rodziców. Generalnie rzecz biorąc, szwedzka metoda wychowawcza polega
przede wszystkim na spokojnej rozmowie, nawet z najmłodszymi.
Rodzice starają się wyjaśnić powody decyzji, wytłumaczyć dzieciom, dlaczego mają zrobić to, a nie tamto. Należy zachowywać się przy tym w sposób zdecydowany. Przeprowadziliśmy zresztą badania wśród starszych dzieci i młodzieży, by dowiedzieć się, jakie sposoby postępowania one same uważają za skuteczne i sprawiedliwe. Dzieci rozumieją, że rodzice mają prawo ich karać.
Dopuszczają i uważają za uzasadnione w wypadku złego zachowania kary takie, jak wstrzymanie wypłaty tygodniówki, zakaz pójścia na imprezę czy spotkanie z przyjaciółmi albo oglądania
telewizji. Badani uczniowie podkreślali natomiast, że w żadnym wypadku nie uznają kar cielesnych za akceptowalne.
A co Szwedzi sądzą o wychowaniu bezstresowym?
Szwedzcy rodzice i Skandynawowie w ogóle starają się jak najrzadziej stosować jakiekolwiek kary. Uważamy, że najlepszą
metodą wychowawczą jest nagradzanie za dobre zachowanie, a nie wymierzanie kar za wybryki.
Konserwatywni pedagodzy mówią jednak, że wychowanie bez dyscypliny jest nieskuteczne, psuje dzieci, które nie znają żadnych granic ani autorytetów, i paradoksalnie przyczynia się do
wzrostu agresji w społeczeństwie.
Rzeczywiście, pojawiają się takie poglądy, jednak przykład Szwecji najlepiej dowodzi, że są one niesłuszne. Gdyby było tak, jak twierdzą konserwatyści, to - zważywszy jak długa jest w
Szwecji tradycja liberalnego wychowania - poziom aspołecznego, chuligańskiego czy przestępczego zachowania wśród dzieci, młodzieży, a nawet dorosłych powinien być bardzo wysoki.
A przynajmniej wyższy niż w krajach, gdzie stosuje się "tradycyjne" metody wychowawcze. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie - w Szwecji notujemy bardzo niski poziom agresji w życiu społecznym. W naszych szkołach i rodzinach prawie nie ma przemocy. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie agresja wobec dzieci i stosowanie kar cielesnych rodzi u nich agresję. Nam udało się przerwać ten zaklęty krąg.