Polityka polska weszła ponownie w stan obłąkania. Sienkiewicz, pisząc Trylogię, tworzył ku pokrzepieniu serc. Przydałoby się i dzisiaj, aby ktoś sprezentował Polakom krzepiące dzieło, oczywiście w dwóch różniących się wersjach. W jednej dla zwolenników Platformy, w drugiej dla zwolenników PiS - pisze publicysta "DGP" Jan Wróbel.
W jednej Janusz Palikot byłby panem Wołodyjowskim, w drugiej byłby Bohunem. W jednej obroną Jasnej Góry dowodziłby Mirosław Sekuła, w drugiej Beata Kempa. W jednej Wałęsa byłby Janem Kazimierzem, a w drugiej Januszem Radziwiłłem. W obu wersjach schemat narracyjny byłby ten sam. Zwycięstwo zła nad dobrem, zwycięstwo dobra nad złem. Zwycięstwo zła nad dobrem, zwycięstwo dobra nad złem. I tak do szczęśliwego końca. W tle sprawa sercowa.
A co zrobić z nami, którzy nie dostrzegamy w polityce walki dobra ze złem? Niech nas krzepi to, że pośród lustracji, kastracji, inflacji, denominacji, dekomunizacji, wojny na górze, Górnej Wolty i wód wpadających do Bałtyku jakoś kraj szedł do przodu. Zapewne dzięki interwencjom Matki Boskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna