Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska ma dużo szczęścia

28 września 2010, 07:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dobrze jest czasem spojrzeć na kraj z lotu ptaka. Słabiej wtedy widać niedociągnięcia, za to zachwycają kolory i krajobrazy. Podobnie jest z polską gospodarką, im głębiej ją analizujemy, tym więcej dostrzegamy wad. Z lotu ptaka polska gospodarka wygląda znacznie lepiej niż z bliska - pisze Ryszard Petru.

Na tle innych krajów regionu Polska wciąż wypada dobrze. Szczególnie jeśli porównujemy się z krajami w głębokim kryzysie, jak Węgry, Ukraina czy republiki bałtyckie. Tam mieli do czynienia z wielkimi nierównowagami makroekonomicznymi, wysokim zadłużeniem zarówno prywatnym, jak i publicznym, z wysokim udziałem kredytów walutowych i przegrzaną niekonkurencyjną gospodarką. Do tego doszły problemy fiskalne w okresie kryzysu, gdy recesja spowodowała spadek dochodów budżetowych i wzrost wydatków.

Polska na szczęście w takiej sytuacji nie była. Ale jeśli już porównamy naszą sytuację z czeską lub słowacką, wypadamy gorzej niż w zeszłym roku. W obu tych krajach dług do PKB jest prawie o połowę mniejszy niż w Polsce, relacja kredytów do depozytów poniżej 100 proc., a udział kredytów walutowych (w Czechach) około 10 proc. I co najważniejsze, zarówno Czesi, jak i Słowacy przeprowadzają reformy fiskalne polegające na jednoczesnym podwyższaniu podatków i obniżaniu wydatków. Nie są to łatwe reformy, co widać po protestach na ulicach Pragi, największych od czasów aksamitnej rewolucji. W dodatku Czesi przeprowadzają reformy przy poziomie długu do PKB w wysokości 30 proc.! Mają efekty – wyższy rating, kilkukrotnie wyższy napływ inwestycji zagranicznych i płacą mniej niż my za obsługę długu publicznego.

Słowacja z kolei, będąc w strefie euro, korzysta ze wszelkich przywilejów związanych ze wspólną walutą. Euro Słowacji pomogło. Nasza zeszłoroczna euforia związana z płynnym kursem walutowym, który uratował wyniki eksporterów, była krótkotrwała. Dzisiaj Słowacja notuje znacznie wyższe dynamiki przyrostu eksportu i produkcji przemysłowej niż pozostałe kraje. Oczywiście dynamiki są znacznie wyższe dzięki niskiej bazie, ale biorą się z rosnącego popytu. Na poziomie przyrostu eksportu kształtują się na poziomie 15 proc., to nie zaskakuje. Jednak przyrost produkcji przemysłowej rzędu 25 proc. robi wrażenie. I na koniec Czesi i Słowacy mają wyższe oczekiwane prognozy wzrostu na najbliższe kilka lat niż Polska. Konserwatywne podejście się opłaca.

My ostatnio mamy trochę szczęścia. Jak na razie rynki finansowe wierzą w nasz potencjał wzrostu gospodarczego, który daje szanse na zatrzymanie narastania długu w perspektywie najbliższych lat. Rynki wierzą też w nasze limity konstytucyjne i w stabilność polityczną. Dopisało nam też szczęście, bo w okresie kryzysu gospodarkę nakręcały inwestycje publiczne i osłabienie złotego, teraz załapaliśmy się na niemiecki silnik eksportowy. No i w Polsce, w przeciwieństwie do większości krajów europejskich czy Stanów Zjednoczonych, nie ma problemu huśtawki nastrojów. Jeśli bowiem spojrzymy na dane makro z ostatnich czterech miesięcy ze świata, to jest istny roller coaster. Raz dobre dane z rynku pracy z USA, potem załamanie. To samo z produkcją w Europie. Nie wspominając o zmienności wskaźników nastrojów, wskazujących optymizm na przemian z pesymizmem. U nas tego nie ma. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nie było ani jednego sygnału wskazującego na zadyszkę. W znacznym stopniu to zasługa zbieżności – w momencie zachwiania wskaźników europejskich włączył się niemiecki silnik eksportowy napędzany popytem z Azji. Trochę szczęścia, a trochę ciężkiej pracy integrującej Polskę z Europą przez ostatnie 20 lat.

Na szczęście jednak nie można zawsze liczyć. Nad nim trzeba pracować. Najważniejsze to wykorzystać dobry nastrój wokół naszego kraju i wrzucić kolejny bieg. W postaci reform.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Ryszard Petru
Przewodniczy Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Główny Doradca Ekonomiczny DemosEuropa. Przewodniczący Rady Nadzorczej DI Investors. Pracował jako dyrektor kierujący pionem analiz, strategii i relacji inwestorskich w PKO BP. Wcześniej był Dyrektorem BRE Banku ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, jednocześnie był Głównym Ekonomistą Banku odpowiedzialnym za badania makroekonomiczne. Był też Głównym Ekonomistą Banku BPH, gdzie prowadził badania i analizy makroekonomiczne polskiej gospodarki. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Doradzał w zagadnieniach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach Europy Środkowo Wschodniej i Azji Centralnej. Był doradcą Leszka Balcerowicza, Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Finansów.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj