Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksperci o sprawie Kempy: Do tej pory takich metod nie było

12 września 2011, 21:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Eksperci o sprawie Kempy: Do tej pory takich metod nie było
Newspix
Fałszywe oświadczenie o rzekomej rezygnacji z kandydowania Beaty Kempy (PiS) świadczy o tym, że kampania wyborcza się zaostrza; autorem fałszywki mógł być równie dobrze ktoś z PiS, jak i z przeciwnego obozu politycznego - uważają politolodzy, z którymi rozmawiała PAP.

W poniedziałek po południu do PAP drogą mailową przesłane zostało oświadczenie wysłane z adresu wyglądającego jak adres sejmowego konta mailowego posłanki PiS, które zawierało m.in. dane kontaktowe jej biura poselskiego w Sycowie. W oświadczeniu była mowa o jej rezygnacji ze startu w wyborach parlamentarnych.

Wiadomość została szybko zdementowana najpierw przez szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka, a następnie na stronie internetowej Kempy ukazało się oświadczenie. Posłanka PiS zapowiedziała, że złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

"To jest przykład kampanii negatywnej i to takiej kryminalnej. Rzadko się to rzeczywiście zdarza, bo kampanie negatywne zazwyczaj charakteryzują się jakimś oczernianiem, a tu mamy do czynienia z działaniem kryminalnym. To znaczy, że kampania się zaostrza" - powiedział PAP politolog dr Bartłomiej Biskup.

Jego zdaniem, autorem fałszywki mógł być równie dobrze ktoś z biura posłanki lub jej partii, kto rozgrywał jakieś wewnętrzne porachunki, jak i ktoś z przeciwnego obozu politycznego.

"Jeżeli to są przeciwnicy polityczni, to znaczy, że kampania się zaostrza, bo do tej pory takich metod w Polsce się nie używało" - zwrócił uwagę.

Socjolog prof. Jadwiga Staniszkis uważa, że za całą sprawą może stać ktoś spoza PiS, kto chciał zasugerować, że fałszywka to efekt napięć panujących w świętokrzyskim PiS, którego Kempa jest szefową.

Kilka miesięcy temu komitet polityczny PiS rozwiązał świętokrzyski zarząd partii. Komisarzem została wtedy Kempa, a cześć miejscowych działaczy PiS protestowała przeciwko temu.

"Może być takie podwójne przełożenie: zrobił to ktoś z zewnątrz, ale żeby stworzyć wrażenie, że ona jest takim +spadochroniarzem+, żeby na ten temat rozpoczęła się tam dyskusja" - powiedziała PAP Staniszkis.


Jej zdaniem, na pewno nie jest to żart, a najbardziej narzucającą się interpretacją jest próba pokazania wewnętrznego fermentu PiS w woj. świętokrzyskim.

Z kolei politolog prof. Radosław Markowski zwraca uwagę, że hipotez wyjaśniających zajście może być bardzo dużo. "Można by tropić, czy to była Beata Kempa, czy nie, a może ktoś namówiony przez panią Beatę Kempę, żeby zrobić wokół niej szum" - powiedział PAP politolog. Dodał, że wokół posłanki Kempy było ostatnio cicho.

Nie wykluczył jednak, że może to być również działalność przeciwnej partii. "To chyba można sprawdzić, ale nie nadawałbym temu jakiejś nadmiernej wagi. Jest okres wyborczy i politycy posługują się różnymi sposobami" - podkreślił Markowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj